Miło mi donieść, że według CBOS korupcja nie stanowi już dla Polaków tak dużego zagrożenia jak w poprzednich latach. Ba, diagnoza jest nie tylko mniej krytyczna niż cztery lata wcześniej, ale wygląda relatywnie najkorzystniej od 1992 roku. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak było, a nie jest,
przeczytajcie analizę Agnieszki Kublik.
Ok, nie korumpujemy i nie jesteśmy korumpowani tak jak dawniej, ale wciąż daleko nam do takiej Norwegii, gdzie nawet gangsterzy używają elektrycznych samochodów, bo są nastawieni proekologicznie. Widziałem w skandynawskim filmie noir. Policjanci z Wodzisławia Śląskiego z pewnością naoglądali się innych: „Leona zawodowca” (rzecz dzieje się w Nowym Jorku) i „Tajemnic Los Angeles”. Nasz autor z katowickiej redakcji Marcin Pietraszewski donosi, że grupa takich kinomanów - podoficerów komendy powiatowej z sekcji zwalczającej przestępczość narkotykową - właśnie wpadła. Przejmowali transporty narkotyków i sami nimi handlowali. A jak wpadli?
Przeczytajcie artykuł Marcina. Powiedzmy sobie szczerze, to były sprawy bez właściwego rozmachu, przyziemne. Inni szybują wysoko. Donald Trump chce Grenlandii, ponieważ... jej chce. Otrzymywał w prezencie odrzutowiec, złotą koronę Cheonmachong, dresik turkusowy, wielki order Mugungwa, sandały, very special, ale nie największą wyspę świata. Dania jej nie odda w prezencie, Europejczycy – Francuzi, kraje skandynawskie, Niemcy, być może Litwa – wysyłają na wyspę żołnierzy na znak solidarności. A Polska? Jest pewien pomysł –
pisze Michał Kokot.
Andrzej Kubik zaś argumentuje, dlaczego kupno Grenlandii za 700 mld dol. (na tyle wyceniają wyspę eksperci) byłoby dla USA kiepskim interesem. Jak dla Grenlandczyków zakończy się grzeszne pożądanie ich ziemi przez prezydenta USA? Jak podejrzewam, nie wiedzą tego ani gospodarze, ani Duńczycy, ani Trump.
Faktem jest, że ten prezydent tworzy najbardziej skomplikowane rebusy świata i w lot trzeba je rozwiązywać, żeby utrzymać jego zainteresowanie i nie wypaść z łask. Wręczanie fajnych prezentów (BEAUTIFUL!!!) to jest niegłupi pomysł, ale trzeba je najpierw mieć. Największy na świecie producent czipów,
Tajwan, zainwestuje krocie w ich wytwarzanie w USA. I to jest łatwe.
A co my mamy fajnego dla prezydenta Trumpa? Jaki prezent mu damy?
Dominika Wielowieyska pisze, że PiS i Konfederacja chcą mu dać w prezencie konia. Pewnie, że nie żywego, to byłoby niezwykłe nawet jak na te dwie formacje. Ten koń będzie koniem trojańskim. Otóż Krzysztof Bosak nie poleciał do Waszyngtonu do muzeum kosmosu, jakby można było domniemywać. Nie. Na wezwanie Amerykanów PiS i „Konfa” wygasiły walkę polityczną. Marzą, że dzięki temu zmarginalizują Brauna, wygrają wybory w 2027 i stworzą formację demontująca Unię Europejską od środka.