|
Dzień dobry!
Ostatnio pisałam tu o tym, że mojej firmie w zeszłym roku nie wiodło się najlepiej. Przychody się zmniejszyły, koszty urosły, a ja czuję, że to jest moment przebudowy.
(jeśli ominął Cię ten temat, a chcesz dowiedzieć się więcej, tu znajdziesz moje podsumowanie roku).
Że albo zmienimy coś w działalności, albo nie będziemy mogli zarabiać dalej tak jak dotychczas.
Na razie podejmujemy różne kroki, mniejsze i większe, żeby ograniczyć koszty, które nie są niezbędne.
I o tych 3 mniejszych krokach chcę Ci dzisiaj powiedzieć, bo to akurat takie oszczędności, które i u Ciebie mogą się sprawdzić.
Po 1: zrobiłam porządki w bazach mailowych. Na moich listach newsletterowych było już prawie 30 tysięcy osób. To dużo, ale nie wszyscy otwierali maile. Ba, nawet większość tego nie robiła. Na listach były też maile, które wyglądały na nieprawdziwe, albo wpisane błędnie (np. literówki gmial zamiast gmail).
Wyczyszczenie baz mailowych z tych lipnych adresów oraz z maili osób, które zapisały się kiedyś, ale nie otwierają wiadomości dało ok. 160 zł oszczędności miesięcznie (czyli 1920 rocznie).
Po 2: Abonament na chatGPT. Jak chyba każdy, kto pracuje online, na początku byłam zachwycona tym narzędziem i korzystałam z niego codziennie. Używałam czata do sprawdzania pomysłów, wymyślania tematów na filmy, pisania opisów do postów na social media.
Ale ostatnio jakoś coraz rzadziej mam tę potrzebę i zauważyłam, że wolę napisać sama jakiś tekst, bo robię to lepiej, a chata używam co najwyżej do burzy mózgów. Czy warto za to płacić ok. 90 zł miesięcznie? Uznałam, że nie. A jak przyjdzie taka potrzeba, mogę kupić abonament ponownie (oszczędność: 1080 zł rocznie).
Po 3: abonament Senuto, to takie narzędzie do analizy słów kluczowych. W połowie zeszłego roku mocno zajęłam się pozycjonowaniem naszego sklepu i bloga, czy raczej optymalizacją treści pod konkretne słowa kluczowe. Osiągnęłam sporo sukcesów i na wiele fraz wskoczyliśmy na wysokie pozycje. Ale wiem, że w najbliższym półroczu nie będę miała czasu, by znowu się tym porządnie zająć. Zrezygnowałam z abonamentu i cyk, 158 zł miesięcznie w kieszeni (oszczędność: ok. 1900 zł).
Pod koniec roku anulowałam też subskrypcje dwóch innych narzędzi, które potrzebne mi były do sprzedaży kursów online i produktów cyfrowych, a które łącznie rocznie kosztowały ok. 3000 zł.
Łączne oszczędności to jakieś 7900 zł rocznie, bo zrezygnowałam z narzędzi, z których już i tak nie korzystam.
Dla mnie to sporo i myślę, że warto podjąć taki wysiłek, by przyjrzeć się wszystkim wydatkom i narzędziom oraz subskrypcjom, za które płacisz.
|