SZÓSTY ZMYSŁ
piątek, 23 stycznia, 2026
Wybory jedzeniowe należą do najstarszych spoiw kulturowych i religijnych. Od początku istnienia cywilizacji to, co się je – i czego się nie je – porządkowało świat: wyznaczało granice wspólnoty, odróżniało „nas” od „obcych”, budowało poczucie sensu i przynależności. Zakazy, posty, rytuały stołu były czymś znacznie więcej niż dietą – były językiem, w którym społeczeństwa opowiadały same siebie. W tym sensie współczesny wegetarianizm, w jego wielu odmianach, działa podobnie: bywa deklaracją etyczną, światopoglądową, tożsamościową. Nic dziwnego, że wzbudza emocje i spory – bo dotyka spraw fundamentalnych.
Dodatkowo:
Bariera, której nie było. Jak podzieliliśmy świat na Wschód i Zachód
„Krzywy kościół”: o czym opowiada największy czeski bestseller
Protesty w Iranie i ich długa historia. Piekielna siła teokracji
W "Tygodniku Powszechnym" dbamy o najwyższą jakość dziennikarską dzięki naszym subskrybentom, prenumeratorom i stałym czytelnikom. Wspieraj nagradzane i niezależne medium. Subskrybuj.
Baranina, muzułmanie i asceci. Dlaczego indyjską polityką targają spory o dietę?
Marek Rabij
W najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” Marek Rabij pokazuje, jak ten mechanizm działa dziś w Indiach. Spór o mięso i wegetarianizm okazuje się tam nie kwestią obyczaju, lecz narzędziem politycznym. Radykalny, ideologiczny wegetarianizm zostaje wprzęgnięty w projekt nacjonalistyczny: służy wykluczaniu muzułmanów, dyscyplinowaniu „niewłaściwych” hinduistów, podsycaniu lęków i resentymentów. Rabij pokazuje sprzeczności tego projektu – między religią a jej politycznym użyciem, między moralną narracją a realiami gospodarki – i odsłania, jak bardzo jedzenie może stać się polem walki o władzę.
To opowieść o mechanizmie globalnym. Szowiniści i nacjonaliści różnej maści potrafią wykorzystać wszystko jako broń: historię, język, ciało, kuchnię. Granice „tego, co wolno” i „tego, co zakazane” służą wtedy budowaniu podziałów i przemocy – symbolicznej, a czasem jak najbardziej realnej. Dlatego potrzebna jest czujność. Gdy ktoś mówi: „to jest takie, a nie inne”, gdy stawia twarde, ostateczne granice, warto zapytać, co kryje się pod spodem. Najczęściej nie prostota i poszanowanie obyczaju, lecz złożone mechanizmy władzy, które łatwo przeoczyć – i w które łatwo dać się wciągnąć.
Poleca Michał Sowiński
Czytaj cały tekst
Roczna subsrypcja 30% taniej i notes kulinarny w prezencie
Redakcja poleca
Tego się nie je
Michał Misiak
Narendra Modi: indyjski mędrzec, guru czy groźny autokrata?
Wojciech Jagielski
Indie: nacjonaliści piszą historię na nowo