Czwartek, 26 lutego 2026

2
redaktorka serwisu Wyborcza.biz

Fotowoltaika na balkonie to gorący kartofel. Wielu chciałoby ją mieć (na przykład właściciele mieszkań). Wielu jest przeciwko (na przykład spółdzielnie i wspólnoty). Nie ma przepisów i w zasadzie nie jest wiadomo, co można, a czego nie.

Bohater tekstu Ireneusza Sudaka, pan Krzysztof, chciał spełnić wszystkie wymagania swojej spółdzielni, by zamontować panele PV na balkonie. Kiedy ta powiedziała: dobrze, ale wymagamy zgody ponad połowy członków spółdzielni, Krzysztof dostarczył podpisy. A wtedy spółdzielnia zmieniła zdanie. Sprawa skończyła się w sądzie, po wyroku pierwszej instancji jest 1:0 dla spółdzielni. Ale to nie koniec.

Nerwowo bywa u niektórych właścicieli działek. Wtedy, gdy dostają takie pismo, jak to: "planowane jest zajęcie części nieruchomości, stanowiącej Państwa własność, w celu wykonania czynności polegających na badaniu podłoża gruntowego w związku z przebudową linii wysokiego napięcia" (autor: Energa Operator).

Dalej jest trochę prawniczego języka, trochę powoływania się na różne ważne decyzje i prawie zawsze o "obowiązku" udostępnienia własnej działki.  Powód tych listów jest jeden: inwestycje firm w dogęszczanie sieci energetycznej. Chcą po prostu dostawić tzw. słupy. Ale sposób, w jaki domagają się dostępu do ziemi, to manipulacja - o prawach właścicieli działek i o tym, jak podejść do tych prób wywłaszczenia w drugim tekście Ireneusza Sudaka.

TYLKO U NAS

Sąd wydał kluczowy wyrok w sprawie fotowoltaiki. Pan Krzysztof nie składa broni
Pan Krzysztof zamontował na balkonie instalację fotowoltaiczną za prawie 5 tys. zł o mocy 1,2 kW. Sąd przyznał rację spółdzielni mieszkaniowej 'Młyniec' z Gdańska, która nakazała rozbiórkę.
CZYTAJ WIĘCEJ

TO TRZEBA WIEDZIEĆ

PODCAST