Czyszczenie hotelarskich archaizmów
Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś przedstawił projekt nowego rozporządzenia do ustawy zwanej potocznie hotelarską. Zmieni w nim około 50 zapisów wyraźnie przestarzałych, bo pochodzących sprzed ponad 25 lat, kiedy to administracja rządowa przyjęła poprzednią wersję tego dokumentu.
Już tylko pobieżne przejrzenie tamtych zapisów pokazuje, w jakich odmiennych czasach były one formułowane (np. warunek umieszczenia telefonu w łazience, czy konieczność doprowadzenia do pokoju instalacji radiowej o wykładaniu papierowych gazet w recepcji nie wspominając).
Unowocześnienie rozporządzenia i dostosowanie do czasów, w których do wielu czynności wystarczą nam komputery, elektroniczne urządzenia mobilne i aplikacje, jest spełnieniem postulatów branży hotelarskiej. Do zniesienia uciążliwych lub po prostu nieżyciowych warunków potrzeba było tak niewiele (do zmiany rozporządzenia wystarczy podpis ministra). Poprzednie ekipy rządzące nie mogły się jednak jakoś na to zdobyć.
Słusznie zauważyła prezes Polskiej Organizacji Turystycznej Magdalena Krucz, że chwalone za nowoczesność polskie hotele będą dzięki temu jeszcze nowocześniejsze i przyjaźniejsze turystom. Nie można sobie życzyć niczego lepszego.