Jak przeprowadzić rewolucję na wiosnę (w 3 prostych krokach)
Wiosna to tradycyjnie czas wielkich porządków. Niektórzy myją okna i szorują podłogi, ja proponuję przewietrzyć głowę i cipkę. To, jaką relację masz ze swoim ciałem i seksualnością, dużo mówi o tym, co dzieje się w twoim życiu i w związkach. Warto się temu przyjrzeć.
Niedawno znajoma powiedziała mi: „tak fajnie opowiadasz o tych orgazmach dla kobiet, szkoda tylko, że to taki niszowy temat”. Serio? Seksualność jest częścią dorosłego życia, naszych związków, małżeństw, rozrodczości, elementem gry politycznej, w której za pomocą tematu seksu dzieli się i rządzi w tym kraju, a wciąż dużo osób wierzy w to, że „seks nie ma aż takiego znaczenia dla kobiet”.
Jesteśmy przyzwyczajeni do lekceważenia kobiecych pragnień seksualnych. Efekt jest taki, że panie znają się na pozycjach takich, śmakich i owakich, tylko mają problem ze swoją przyjemnością z seksu. Uciekają w wyparcie, w przekonanie, że taka już kobieca uroda, że seks nie jest dla nich źródłem swobody, pewności siebie i przyjemności. Stare, patriarchalne schematy utrwala współczesny dostęp do filmów pornograficznych na zawołanie, gdzie męska satysfakcja jest w centrum, a kobiecą przyjemność przedstawia się jako nieistotny dodatek.
Proponuję dla odmiany inne podejście. Takie, w którym kobiece potrzeby też się liczą. I nie trzeba ich ukrywać, ani się z nich tłumaczyć, ani za nie przepraszać. To, na co pozwalamy sobie i innym w łóżku, ma wpływ na różne sfery naszego dorosłego życia.
Zrób sobie wiosenną burzę mózgu i otwórz się na przyjemność jak stokrotka na powitanie majowego słońca. Nie musimy na każdym etapie życia podporządkowywać się scenariuszowi, jaki dla nas napisano, zwłaszcza jeśli napisał go ktoś obdarzony mniejszą wyobraźnią jak nasza.
Tak mało z nas przypomina same siebie!
Jaka kobieta powinna być, w życiu i w seksie, wszyscy wiemy: czarująca, wyrozumiała, śliczna, wytrzymała, oddana, pełna poświęcenia i gotowa do radosnego cierpienia. Bycie tzw. prawdziwą kobietą to w zasadzie codzienne odrabianie lekcji, która polega na wymazywaniu swoich pragnień.
Spotykam sporo kobiet, które czują się niepewne i zagubione w seksie. Tracą pewność siebie i zdrowy apetyt na seks, kiedy zamiast odkrywać, kim są i czego chcą, udają kogoś innego. Wszystko po to, żeby zadowolić otoczenie i wyobrażenia swoich kochanków.
Dużo kobiet w relacjach intymnych nie widzi miejsca na przyjemność dla siebie. Przybierają strategie obronne - tak radzą sobie z seksem, który nie sprawia im przyjemności. Oto te strategie:
- zacisnąć zęby i wytrzymać;
- udawać super wyzwoloną kochankę, która jest gotowa na wszystkie możliwe sposoby zaspokajać męskie potrzeby seksualne;
- wyładowywać swoją frustrację oskarżając mężczyznę o to, że nie potrafi jej zaspokoić, zamiast jak dorosła osoba wziąć za siebie odpowiedzialność i przyjrzeć się swoim wyborom.
Czego sama chcesz? Ale tak naprawdę, naprawdę?
Skupianie się na tym, czego chcą od nas inni, prowadzi nas w ślepą erotyczną uliczkę. Jedyną nagrodą za dobre zachowanie, na którą możemy liczyć, jest krótkie poklepanie po ramieniu i mglista obietnica raju na tamtym świecie. Siedź cicho, rób to, czego żądają od ciebie inni, nie oczekuj w zamian zbyt wiele – to idealny przepis na erotyczną (i życiową) katastrofę.
Nie daj się przypisać do roli maszynki do rutynowej obsługi cudzej rozkoszy. Zadbaj o Twoje pragnienia. Mówią o tym, kim jesteś, jaką drogę erotycznych wzlotów i zakrętów przeszłaś, co jest dla Ciebie ważne, za czym tęsknisz i czego się boisz. Z przerobienia Twoich pragnień na czyjeś inne nie może wyniknąć nic dobrego.
Poznawaj i odkrywaj siebie, a nie tylko cudze wyobrażenia na Twój temat. Nie pozwalajmy nikomu się zdefiniować, same siebie definiujmy. A kiedy kobieta dobrze czuje się w łóżku, jej partner/partnerka tylko na tym korzysta.
Dlatego zachęcam do zrobienia sobie wiosennej burzy mózgu i waginy w trzech prostych krokach.
Krok pierwszy wiosennej rewolucji seksualnej:
Zanurz się w trawie, wystaw twarz do słońca i zadaj sobie podstawowe pytania:
Jakie są moje erotyczne marzenia? Na jakie pragnienia sobie pozwalam?
Krok drugi wiosennej rewolucji seksualnej:
To czas na rozpalenie erotycznej wyobraźni i zerwanie z szybkim i surowym ocenianiem się:
1. Na co masz naprawdę ochotę?
2. Czego chcesz w łóżku więcej, a czego mniej?
Chodzi o uwolnienie się od poczucia winy tylko z tego powodu, że chcesz dla siebie czegoś więcej: dobrego traktowania, swobody, czułości, szacunku, poczucia akceptacji i bezpieczeństwa, a czasami po prostu dobrej zabawy. Nie musisz przepraszać, że coś cię podnieciło, ani za to, że są rzeczy, na które zwyczajnie nie masz ochoty, albo nie czujesz się gotowa.
Masz prawo do swoich potrzeb i emocji, do tego, żeby czuć się napalona, ciekawska, zawstydzona, niepewna albo dzika.
Krok trzeci wiosennej rewolucji seksualnej:
Teraz weź ołówek i na kartce papieru stwórz trzy listy:
1. To, czego do tej pory próbowałaś w seksie,
2. Czego chciałabyś spróbować albo co chciałabyś powtarzać częściej,
3. Wymarzone scenariusze erotyczne, które sobie wyobrażasz i które na Ciebie działają.
Nie ulegaj skłonności do zaniżania swoich oczekiwań. Bądź wizjonerska i nieustraszona w erotycznych planach i marzeniach. Nie martw się, czy będziesz miała kiedykolwiek okazję zrobić wszystkie te rzeczy. Po prostu odkrywaj, czego sama naprawdę chcesz.
Tego mocnego przekonania, że to, czego Ty chcesz, też się liczy, że Twoje potrzeby, uczucia i marzenia też się ważne, nie odbierze Ci nikt. Ani w życiu, ani w seksie.
Zapomnij o noworocznych postanowieniach. To na wiosnę nasze bardziej napalone „ja” ma szansę spełnić marzenia i swoimi erotycznymi odkryciami zachwycić własną cipkę i cały świat.
Czego z całego serca Wam i sobie życzę,
Wasza Trenerka Relacji Intymnych