Oczy Polaków w weekend skierowane są na Węgry
A jednak prezydent Donald Trump musi na chwilę ustąpić miejsca naszym bratankom z południa. Naprawdę trudno było sobie wyobrazić, by ktoś czy coś mogło odebrać prezydentowi USA pozycję numer jeden w zbiorowej wyobraźni w Europie i w Polsce. Choć stara się jak może, zapowiada „koniec cywilizacji”, by po chwili swoją zapowiedź odwołać, wzywa do otwarcia cieśniny, która była otwarta, zanim wywołał wojnę, zakończoną jej zamknięciem… Grozi, tumani, przestrasza, ale oczy Polaków w ten weekend i tak będą skierowane na Budapeszt. Bo tam dzieją się ważne rzeczy dla Polski i całej Europy.
Nie wiem, czy sami Węgrzy mają poczucie prawdziwej wagi tych wyborów. Możliwe, że dla nich to nic więcej, niż próba otrząśnięcia się z brudu rządów kleptokraty Viktora Orbána. Ale wierzę, że i tam są ludzie, którzy widzą w tej wyborczej konfrontacji ważny znak dla przyszłości Unii Europejskiej.
Jeśli wygra Fidesz Orbána siła unijnych rozłamowców radykalnie wzrośnie. Co więcej, jej potencjalny sukces – wbrew zapowiedziom sondaży – znajdzie się pod czujnym okiem strażników europejskiej praworządności. Jeśli zostaną udowodnione ewidentne fałszerstwa wyborcze na rzecz rządzącej partii, Węgry Orbána stracą miejsce w kręgu europejskich demokracji. Możliwe, że będzie to początek procedury opuszczeniu przez ten kraj Unii. Byłby to nie tylko cios w Węgrów, ale także w przyszłość całej wspólnoty. Bo Orbán ma swoich sojuszników i popleczników w wielu krajach Unii. Po Węgrzech może ruszyć lawina.
Innym znakiem będzie sukces wyborczy Pétera Magyara. Sukces kierowanej przez niego Tiszy będzie dowodem witalności idei demokratycznej i wolnościowej Europy. Wskazówką, że populizm i autokracja nie są cywilizacyjną normą współczesnego świata, ale chwilowym stanem chorobowym, z którego, po odpowiedniej kuracji, się wychodzi. Życzę z całego serca przyjaciołom Węgrom, by z tej choroby wyszli.
I sprawa jeszcze jedna; kiedy kończy się jazgot kampanii wyborczej, opadnie dym bitwy, świetnie widać wrogów i przyjaciół; przeciwników i sojuszników. W przeddzień węgierskich wyborów widzimy po stronie Orbána Władimira Putina i Donalda Trumpa. Wiele to mówi o współczesnym świecie. Czytajcie rp.pl. Czytajcie „Rzeczpospolitą”. Relacjonujemy te ważne wydarzenia na bieżąco.