Tu dodam, że od niedawna na jej ostatnie stronie jest sekcja "rozrywka", czyli krzyżówki, sudoku, skojarzenia, więc poza poszerzeniem wiedzy o świecie, można się też rozerwać. Co polega nie tylko na tym, że umysł nam się odrywa, ale wkracza do krainy, w której panuje logika, czyli porządek, a o co w rzeczywistości jest raczej trudno.
No bo jak połączyć
opowieść o tym, co dzieje się wokół Zondacrypto, z wetem prezydenta dotyczącym ustawy regulującej rynek kryptowalut?
Albo sporem
między miliarderem Justinem Sunem a firmą, za którą stoją rodziny Trumpa oraz jego doradcy Steve’a Witkoffa, a która to firma zajmuje się oczywiście krypto walutami, konkretnie WLFI?
Prywatnie od dawna uważam, że ogromnym tematem dziennikarskim jest skala wzbogacenia się rodziny Trumpa oraz jego kolegów, koleżanek i ich rodzin. O czym pewnie wiele jeszcze poczytamy.
Choć jednocześnie też jestem zdania, że to akurat jest rzecz do pojęcia, w przeciwieństwie do
stojących za działaniami tej grupy przekonaniami metafizycznymi.
Tu zauważmy, że poczucie bezsensu, niespójności, żeby nie powiedzieć chaosu świata, które moim osobistym zdaniem jest jak najbardziej adekwatne, ponieważ świat po prostu jest chaotyczny, oraz bez sensu, pchnęło Lulu Miller, amerykańską dziennikarkę naukową do poszukiwań, których rezultatem jest książka pod tytułem "Dlaczego ryby nie istnieją",
w którą ze swadą wprowadza nas Paulina Reiter. A co z powodzeniem może być pomysłem na więcej niż jeden dzień.
Bardzo ciekawa jest też próba wprowadzenia sensu w to, co dzieje się w PiS (
tekst Dominiki Wielowiejskiej), a konkretnie chodzi o frondę Morawieckiego.
Z ciekawych rzeczy zauważmy jeszcze, że właśnie
następuje zmierzch eldorado meblarskiego, zresztą nie tylko polskiego, bo najwyraźniej też światowego: liczba miejsc pracy w branży w Polsce skurczyła się o ponad 22 tys., a na świecie o 145 tys.
Zanotujmy jednocześnie, co może się przydać w rozmowach przy stole, zwłaszcza z osobami o odmiennych poglądach politycznych,
że mamy aktualnie najtańszą benzynę w Europie, co oczywiście nie jest bez konsekwencji.
A żeby nie zrobiło się nam zbyt zwyczajnie, a już broń Boże logicznie, zapraszam do lektury
tekstu o Stanie Tymińskim, niegdysiejszym konkurencie Lecha Wałęsy do funkcji prezydenta RP. Starsi sobie przypomną, a młodsi… No właśnie, co pomyślą, poczują młodsi? Zwłaszcza w kontekście tego, że człowiek, niegdyś zwany "Dyzmą z Peru", "Czarownikiem z dżungli”, powraca do naszej polityki.
No i oczywiście
nie zapomnijmy o Ukrainie, bo to po prostu nasz obowiązek.