Dzień dobry,
chciałbym dziś wysłać do Państwa – tradycyjnie - newsletter, który będzie wypełniony tekstami o sprawach wagi najwyższej. Artykułami ambitnymi, opisującymi sprawy kluczowe dla życia Polski i świata, pokazującymi, że w „Wyborczej” – jak zwykle - podążamy za tym, co najistotniejsze. Takich spraw i wydarzeń opisanych przez naszych dziennikarzy dzisiaj nie brakuje. Od rana jest ich mnóstwo w naszym serwisie na
Wyborcza.pl.
Do zestawu tych najważniejszych tekstów na dzisiaj dorzuciłbym do porannej kawy
pozdrowienia, które do czytelników „Wyborczej” skierował Andrzej Poczobut, nasz redakcyjny kolega, dla wielu z nas przyjaciel, więzień polityczny, który ledwie dwa dni temu – po ponad pięciu latach w rękach łukaszenkowskich oprawców - odzyskał wolność.
Ale proszę wybaczyć – dzisiejszy newsletter będzie inny. Bo dziś dzień jest wyjątkowy. I dla wielu najważniejsze jest co innego. Zaczynamy świętą majówkę! Trzecie najważniejsze święto w Polsce. Sklepy szykują się na nie promocją 12 + 12 piw gratis albo nawet 24 + 24 gratis (że też nigdy nie wpadły na pomysł, by w takich ilościach sprzedawać w promocji jabłka, kapustę albo soki). W szpitalu, w którym leży właśnie moja córka w oczekiwaniu na zabieg, praca personelu została tak zorganizowana, by ostatni dzień pracy przed weekendem nie zmuszał medyków do zbyt długiego czekania na wolne. W zakładach pracy rozmowa o planach na majówkę to w czwartek temat obowiązkowy. Z serwisów radiowych w środę poznałem wyniki badań o tym, jak Polacy zamierzają spędzić nadchodzące trzy wolne dni. Jeśli ktoś nie będzie się musiał dziś wyspowiadać przed kimś z planów na majowkę, to znaczy, że zamknął się w swoich czterech ścianach i przestał odbierać telefony. Inaczej nie sposób przed tym tematem uciec.
Właściwie można odnieść wrażenie, że majówka trwa już od kilku dni. Idealnie opisał to Michał Wojtczuk, jeden z tych dziennikarzy „Wyborczej”, który w mistrzowski sposób, z nudnych na pozór danych, potrafi wyciągnąć ciekawe wnioski.
Tym razem nakreślił obraz społeczeństwa, które bez majówki najwyraźniej nie wyobraża sobie życia. Michał, dziennikarz redakcji stołecznej, napisał ten tekst o Warszawie, która już jakiś czas temu zaczęła pustoszeć na samą myśl o majówce. Ale podobny artykuł mógłby powstać w każdym innym mieście. Bo któż z nas dzisiaj nie jest też Warszawiakiem?