Dawid Dróżdż
dziennikarz działu Kultura

Za oknem piękna pogoda, aż chce się korzystać z uroków natury. Jeśli jednak najdzie państwa ochota na wieczorny seans, polecam kultowe dzieło nagrodzone Oscarem w 1968 roku, które niedawno zaprezentowano na Timeless Film Festival.

"W upalną noc" w reżyserii Normana Jewisona (twórcy m.in. ekranizacji "Skrzypka na dachu") rozgrywa się w Sparcie na południu Stanów Zjednoczonych w latach 60., tuż po wprowadzeniu przez prezydenta Lyndona B. Johnsona przełomowej ustawy o prawach obywatelskich, która zniosła segregację rasową.

Mieszkańcy przeżywają szok, gdy do miasteczka przyjeżdża elegancki, elokwentny, noszący garnitury Virgil Tibbs (w tej roli Sidney Poitier, ikona czarnego Hollywood). To zupełne przeciwieństwo ich wyobrażeń o czarnych. Funkcjonariusz Sam Wood (Warren Oates) aresztuje go po znalezieniu ciała bogatego przemysłowca Phillipa Colberta.

Bohater przebywał w pobliżu, dlatego mimo braku dowodów staje się głównym podejrzanym. Po doprowadzeniu na posterunek ujawnia jednak, że jest policjantem z Filadelfii. I to nie byle jakim, lecz wybitnym ekspertem w dziedzinie zabójstw. Szeryf, rasista Bill Gillespie (Rod Steiger), niechętnie wycofuje oskarżenia i zgodnie z sugestią przełożonego Tibbsa prosi go o pomoc w rozwiązaniu sprawy morderstwa. Lokalni policjanci okazują się bowiem skrajnie niekompetentni.

"W upalną noc", ekranizacja powieści Johna Balla z 1965 roku, to znakomity kryminał z elementami czarnego humoru. Jewison wyśmiewa rasistów kierujących się krzywdzącymi stereotypami i pokazuje frustrację białych suprematystów, którzy nie potrafią pogodzić się z odejściem świata segregacji rasowej. Emblematycznymi przykładami takiej postawy są wspomniani policjanci: ograniczeni, obłudni, grubiańscy, momentami aż groteskowi.

To również pierwszy amerykański film, w którym czarny bohater fizycznie przeciwstawia się białemu. Tibbs uderza Erica Endicotta (Larry Gates) – syna plantatora, właściciela niewolników – w odwecie za to, że ten spoliczkował go chwilę wcześniej.

Scena była szokująca dla ówczesnych widzów. Wcześniej Hollywood unikało pokazywania czarnych bohaterów, którzy w taki sposób odpowiadają na przemoc. 

NIE PRZEGAP

DO POCZYTANIA

POLECAMY