Sobota, 2 maja 2026

Magdalena Karst-Adamczyk
Szefowa wysokieobcasy.pl

 "Baumgartner" – ostatnia książka w dorobku Paula Austera, jednego z najważniejszych współczesnych amerykańskich pisarzy – to opowieść o miłości i żałobie. Tytułowy bohater, którego poznajemy w chwili, gdy od dziesięciu lat jest wdowcem, wciąż tęskni za utraconą miłością, wspomina żonę i spędzone z nią chwile, żyje jakby w zawieszeniu. Auster porównuje śmierć ukochanej osoby do utraty części ciała, a cierpienie towarzyszące żałobie do bólu fantomowego.

W prawdziwym życiu Auster miał takiego bólu nie doświadczyć. Miała go doświadczyć jego żona, Siri Hustvedt, także wybitna pisarka.
„Jestem szczęściarą, że znałam Paula i przeżyłam taką miłość. Oboje byliśmy szczęściarzami. On również dlatego, że nie musiał mnie przeżyć, nie musiał przetrwać po mojej śmierci" – mówi Hustvedt Paulinie Reiter.

Zdaje się, że gdy Paul Auster pisał „Baumgartnera", nie wiedział jeszcze o swojej chorobie. Być może coś przeczuwał, ale raka rozpoznano u niego w grudniu 2022 r., kiedy książka – choć jeszcze nie ukazała się w druku – była już ukończona. Powieść „Baumgartner" okazała się więc w jakimś wymiarze profetyczna, choć trzeba przyznać, że okazała się profetyczna w sposób dość przewrotny.

Paul Auster i Siri Hustvedt przeżyli razem czterdzieści lat. Byli kochankami, przyjaciółmi, intelektualnymi partnerami. Nawzajem podziwiali swoją twórczość, a ten podziw stał się w pewnym sensie spoiwem ich relacji. Ponadto on, obserwując ją – pisarkę walczącą o własną widoczność, którą zbyt często postrzegano przez pryzmat męża, wielkiego pisarza – stał się feministą. Byli razem we wszystkim – w życiu, w twórczości, w swoich ideach. Byli też razem w jego chorobie.

Paul Auster zmarł 30 kwietnia 2024 r. w domu, w którym spędzili razem życie i w którym oboje pisali, pośród bliskich, w otoczeniu wspólnych książek.
O takiej miłości marzy każdy człowiek. O takiej śmierci dla siebie i dla tych, których kochamy, także, choć to akurat marzenie spychamy do podświadomości.

Tymczasem „cierpienie jest częścią życia i nie powinno nas zaskakiwać. Jeśli żyjesz wystarczająco długo i masz zdolność kochania, to na pewno doświadczysz żałoby" – mówi Siri Hustvedt Paulinie Reiter. To piękne słowa. Słychać w nich jednocześnie satysfakcję i smutek, ale też mądrość.

Podobną mądrość można było także usłyszeć w słowach pisarza C.S. Lewisa, który po śmierci ukochanej żony miał powiedzieć: „Mimo cierpienia lepiej tracić, niż nigdy nie spotkać". Bo, chcemy tego czy nie, każda prawdziwa miłość, także ta spełniona, musi się skończyć tęsknotą.

W NAJNOWSZYM NUMERZE

Siri Hustvedt, wdowa po Paulu Austerze: Tęsknię za nim, ale też za nami. Miłość to przestrzeń pomiędzy
'Nie przestaję myśleć o tym, jaką jestem szczęściarą, że znałam Paula i przeżyłam taką miłość. Oboje byliśmy szczęściarzami. On również dlatego, że nie musiał przetrwać po mojej śmierci. To ja muszę przeżyć jego odejście i żyć dalej'. Rozmowa z pisarką Siri Hustvedt, wdową po pisarzu Paulu Austerze, który zmarł 30 kwietnia 2024 r.
CZYTAJ WIĘCEJ

NIE PRZEGAP

WARTO PRZECZYTAĆ