PiS na ostro z kryptowalutami
Grupa posłów PiS złożyła w Sejmie projekt ustawy zakazującej działalności kryptowalutowej w Polsce. Zapowiadał to wcześniej Jarosław Kaczyński. Projekt zakłada uznanie obrotu kryptoaktywami za nieuczciwą praktykę rynkową – posiadanie kryptowalut pozostałoby legalne, ale wszelkie formy organizowania handlu nimi byłyby zakazane. W egzekwowaniu zakazu kluczową rolę odgrywałyby UOKiK i ABW – ta ostatnia mogłaby blokować rachunki firm kryptowalutowych w ciągu 24 godzin od otrzymania żądania, a operatorzy telekomunikacyjni musieliby blokować dostęp do ich stron internetowych. Za prowadzenie działalności kryptowalutowej groziłoby od 6 miesięcy do 10 lat więzienia, w zależności od wartości zgromadzonego mienia.
Firmy działające dziś na rynku kryptoaktywów miałyby dwa miesiące od wejścia ustawy w życie na zamknięcie działalności i zwrot środków klientom. Równolegle własny, łagodniejszy projekt ustawy o kryptoaktywach złożył do Sejmu prezydent Karol Nawrocki, określając go jako kompromisowy i oparty w dużej mierze na projekcie rządowym.
Niezależnie od odrealnienia propozycji grupy posłów PiS, w końcu ustawa o kryptowalutach powinna zostać przez nasze państwo uchwalona. Najważniejszy powód to unijne rozporządzenie, które weszło w życie w grudniu 2024 roku i obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich. Na jego podstawie Polska musi wyznaczyć krajowy organ nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów, określić procedury licencjonowania dostawców usług kryptoaktywów oraz wdrożyć przepisy karne i administracyjne za naruszenia. I nikt tego za nas nie zrobi. Warto pamiętać, że rynek kryptowalut wiąże się z wysokim ryzykiem i ustawa ma w końcu zapewnić minimalne standardy ochrony dla polskich użytkowników.