Poniedziałek, 11 maja 2026

Imię i nazwisko
Dziennikarka


Zdarza wam się czasami rano wkurzyć? Za późno wstaliście, dzieci rozlały mleko, partner narzekał, jak mu ciężko, pies zwymiotował na dywan, a wy już wiecie, że spóźnicie się na spotkanie? Wsiadacie do samochodu i gdy tylko ktoś na was zatrąbi albo zajedzie wam drogę, macie ochotę go rozszarpać?

Dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie pochłonęłam dwa sezony serialu "Beef" ("Awantura"). Pierwszy ma już kilka lat i jest szaloną opowieścią o tym, do czego może prowadzić niewinna drogowa sprzeczka. Ale przecież nie tylko o to chodzi. To serial o frustracjach, żalach i potrzebie spuszczenia pary. O szukaniu ujścia w przestrzeni, która jest gdzieś poza naszym światem - poza domem, pracą, rolą matki, ojca, partnerki, córki.

Bo w naszym świecie często ciągle musimy się kontrolować, bo nie wypada być złym. Przyklejamy więc do twarzy sztuczny uśmiech, odpisujemy "jasne", przytakujemy, że wszystko układa się dobrze, a "sky is the limit", gdy ktoś pyta, co u nas. Ćwiczymy wdzięczność, afirmujemy (ach, jak nie cierpię tego słowa), próbujemy widzieć szklankę do połowy pełną... A potem wystarczy jeden klakson na skrzyżowaniu i nagle okazuje się, że w środku siedzi mały demon gotowy wysiąść z auta i rozpocząć wojnę. 

Oglądając pierwszy sezon, wciąż miałam w głowie myśl, jak bardzo pod fałszywą fasadą szczęśliwości kryją się dziś nasze największe rozpacze. Świat sprzyja sztucznemu uśmiechowi. Wszyscy mają lepiej, więcej, szybciej. Wszyscy coś osiągają, podróżują, rozwijają się, jedzą piękne śniadania i mają poranki w lnianych koszulach. Żyjemy w epoce "wszystko, teraz, naraz". Nasze dzieci są pokoleniem "natychmiast", a my, chcąc nie chcąc, próbujemy się do tego rytmu dopasować, choć często nie starcza sił i energii. Nietrudno wtedy o frustrację i gniew, choć coraz ciężej te trudne emocje wyrażać. Serwisy społecznościowe nie lubią smutnych minek i nieszczęśliwych hasztagów, a i fasadowe znajomości utrzymywane często na tych właśnie serwisach nie mają przecież służyć temu, aby móc się wyżalić i wypłakać, gdy nam ciężko.

I właśnie z tą refleksją wkroczyłam w drugi sezon.

Nowe "Beef" jest trochę inne. Mniej szalone, bardziej powściągliwe w swoim chaosie. Nadal jest tam napięcie, nadal jest awantura (nie będę wam spoilerować), ale tym razem rozgrywa się nie tylko między ludźmi, lecz także między pokoleniami. Mamy tam Zetki, Milenialsów i pokolenie Boomerów.

Zetki chcą czuć wszystko natychmiast i bardzo. Młodzi bohaterowie kochają naiwnie, intensywnie, trochę tak, jakby wszystko miało trwać wiecznie albo skończyć się jutro. Milenialsi są już zmęczeni udawaniem, że da się mieć perfekcyjne życie. Na związki patrzą z całym bagażem rozczarowań, lęków i doświadczeń. Ich miłość jest mniej romantyczna, bardziej negocjowana. Wiedzą już, że można jednocześnie kochać i mieć drugiego człowieka chwilami serdecznie dosyć. A nad tym wszystkim unoszą się jeszcze bohaterowie po sześćdziesiątce - trochę pobłażliwi, trochę zgorzkniali, patrzący na świat z mieszaniną irytacji i rezygnacji. Każde pokolenie jest tu trochę zagubione. I każde czegoś zazdrości temu drugiemu. W każdym jest przestrzeń do awantury, bo w każdym też buzują emocje.

Najbardziej poruszające jest jednak to, że wszyscy bohaterowie, niezależnie od wieku, są potwornie samotni w swoich emocjach, w swoich frustracjach, w swoich pragnieniach i rozpaczy. Jakby zatracili umiejętność prawdziwej, szczerej komunikacji. 

I może to jest właśnie sedno. Bo większość z nas funkcjonuje dziś na granicy przebodźcowania. Mamy być produktywni, wyspani, obecni emocjonalnie, atrakcyjni, cierpliwi wobec dzieci, wyrozumiali wobec partnerów i jeszcze pamiętać o piciu wody. A potem dziwimy się, że wybuchamy o byle co. 

Po obejrzeniu obu sezonów zostało mi poczucie dobrze spędzonego czasu, ale też pewna niewygodna refleksja: że może wielu z nas jest o krok od własnej "awantury"? Że pod cienką warstwą codziennej uprzejmości nosimy zmęczenie, którego nawet nie umiemy już nazwać. I dlatego może teraz właśnie warto wziąć głęboki oddech. Zanim pokażemy komuś środkowy palec przez szybę samochodu. Zanim odpiszemy coś złośliwego. Zanim zrobimy awanturę o kubek w zlewie albo źle postawiony przecinek. Bo kto wie. Może ten drugi człowiek też właśnie miał bardzo zły poranek.


ZDROWIE PSYCHICZNE

Socjolog: Tropimy u kobiet chodzenie na łatwiznę. Wierzymy w iluzję samowystarczalności
'Ludzi wkurza, gdy ktoś nie podkreśla swojego wysiłku i sprawia wrażenie, że cel osiągnął z łatwością'. Rozmowa z prof. Tomaszem Sobierajskim, socjologiem i analitykiem społecznych uwarunkowań zdrowia.
CZYTAJ WIĘCEJ

SPOŁECZEŃSTWO

UKŁAD NERWOWY

SZTUCZNA INTELIGENCJA

ŻYCIE Z ADHD

REKOMENDACJE DLA CIEBIE