|
Zwłaszcza za Oceanem. Lubię ten klimat, ze względu na styl, muzykę, filmy ze świetną ścieżką dźwiękową, ale jednocześnie jest w tym okresie coś niepokojącego. Dużo zaniedbanych zaułków np w Nowym Jorku, kwitnąca przestępczość, ulice mniej oświetlone niż dzisiaj, większa ilość morderstw (seryjni działali wtedy swobodniej, nie było badań DNA, a monitoring miejski dopiero raczkował). Nie było telefonów komórkowych. Z jednej strony podróżowanie autostopem było powszechne i co za tym idzie bardzo ryzykowne, z drugiej strony panowała agresywna wręcz anonimowość na ulicach. Łatwo było też zniknąć w tłumie. Ale mimo wszystko żyło się wtedy bardziej - częściej się spotykano, rozmawiano… spędzało czas w naturze.
|