Na nic duchowość i moralność, kasa przepadła
Dlaczego nie może tak być? Kazimierz Olejnik, były zastępca prokuratora generalnego, opowiada „Rzeczpospolitej”, jak szybko ustalić, czy Dawid Kacprzyk – bohater afery w Szpitalu Południowym – powinien zostać podejrzanym w sprawie. „Jeżeli według dokumentów godziny się nakładają – był na dyżurze i wziął za to wynagrodzenie, a w tym czasie pokazywał się w telewizorze czy udzielał się politycznie, to niestety są to pieniądze wyłudzone” – mówi Olejnik. Nie sprzedaje przy tym jakichś wyrafinowanych recept. Dlaczego więc tak się nie dzieje? „Przy dzisiejszym stylu działania prokuratury stawianie prognoz czasowych jest pewną abstrakcją. Mogę powiedzieć, że gdybym ja się taką sprawą zajmował, to nie mam cienia wątpliwości, że w ciągu dwóch dni mielibyśmy ustalony status pana doktora – czy ma być świadkiem czy podejrzanym” – konstatuje prokurator. I być może dzięki temu bylibyśmy o krok bliżej wyjaśnienia tego, co naprawdę działo się w Szpitalu Południowym.
Z warszawskiego Ursynowa udajmy się do putinowskiej Rosji, gdzie miejscowa administracja postanowiła zamrozić konta cudzoziemcom. I to cudzoziemcom szczególnym: takim, którzy nie reprezentują 49 „nieprzyjaznych” Rosji krajów oraz złożyli deklarację przywiązania do „tradycyjnych rosyjskich wartości duchowych i moralnych”. Nic to nie pomogło, na nic duchowość i moralność, kasa przepadła. A jak uczy historia Rosji, w przypadku cudzoziemców zdarza się to tam dosyć często.