Za każdą historią takiego malucha kryje się walka o przetrwanie.
Tak było z jeżem Żelusiem, którego oglądasz na zdjęciu. Jego mama zginęła pod kołami samochodu, zostawiając na świecie cały miot. Z trójki rodzeństwa przeżył tylko on. Trafił do nas mocno wychłodzony i z ciężkim zapaleniem jelit. Udało się ustabilizować jego stan i rośnie jak na… drożdżach drewnojadach, które już wkrótce będzie mógł samodzielnie zajadać.
Uratuj osierocone maluszki i pomóż Żelusiowi wrócić do natury >>
Kiedy trzymam w dłoniach taką kruszynkę, wiem, że nie ma miejsca na błąd.
Wystarczy jedna chwila nieuwagi, brak odpowiedniego dogrzewania czy minimalne opóźnienie z podaniem specjalistycznego pokarmu, by ten maleńki jeżyk odszedł.
W EKOSTRAŻY ratujemy jeże z całego Dolnego Śląska. By zapewnić im bezpieczne warunki, musimy pilnie dokończyć remont i wyposażyć nasz „zwierzęcy SOR”. To nasze marzenie od blisko 16 lat, czyli od samego początku istnienia.
Potrzebujemy zebrać na ten cel 300 000 zł. Na razie mamy prawie 100 000 zł, więc brakuje jeszcze 200 000 zł. Czy to realne? Jeśli Ty i inne osoby czytające tę wiadomość wpłacicie tu i teraz choćby 40 zł, wspólnie stworzymy ośrodek na miarę skali potrzeb i naszego doświadczenia.
|