Najem krótkoterminowy - temat wróci po wakacjach. Oby razem z rozsądkiem
Najem krótkoterminowy stał się w minionym tygodniu gorącym kartoflem i gorącym tematem. Rząd przyjął projekt ustawy wdrażającej zasady nakreślone dla krótkiego najmu przez Unię Europejską. Największym krytykiem tego projektu stała się ministra funduszy i szefowa partii koalicyjnej, Polska 2050, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Nazwała go najgorszym projektem rządu, a apartamenty wynajmowane turystom przyrównała do burdeli.
Polityczka niewątpliwie liczy na poklask (trzeba przyznać, że go zyskuje w niektórych kręgach) chwytając się populistycznych argumentów. Trzeba jednak powiedzieć, że to skandaliczne słowa, obrażające nie tylko sam rząd, ale przede wszystkim ludzi wynajmujących mieszkania na krótkie pobyty i całą rzeszę turystów korzystających w podróżach w tego rodzaju zakwaterowania.
Rykoszetem słowa pani minister uderzają też w całą polską turystykę, robiąc z niej jakąś podejrzaną moralnie dziedzinę działalności.
Regulowanie krótkiego najmu nie jest łatwe, wymaga kompromisu. Miejmy jednak nadzieję, że podczas prac nad projektem w Sejmie będą padać tylko merytoryczne, dobrze uzasadnione argumenty. Zainteresowani (samorządowcy, przedsiębiorcy, politycy) mają czas, by się do tej rozmowy przygotować. Wszystko wskazuje bowiem, że nie dojdzie do niej wcześniej niż we wrześniu, po poselskich wakacjach.