| Jak silna musi być „silna kobieta”? Czy o jej sile świadczy to, że maszeruje na froncie ramię w ramię z mężczyznami? Czy może to, że próbuje przekonać lekarzy, że należy jej się bezpieczna procedura medyczna zamiast stosowania przestarzałej, często powodującej komplikacje metody? A może to, że swoimi trudnymi doświadczeniami potrafi podzielić się z innymi, przekładając je na język komiksu? W tym numerze „Wysokich Obcasów” poznacie różne kobiety – od mitycznych bogiń, królowych i czarodziejek, po współczesne pisarki, wolontariuszki, narzeczone i żony. Są tak różne, jak tylko różne mogą być dwie nieznajome osoby, a jednak są do siebie w jakiś szczególny sposób podobne. „Za każdym razem, gdy komuś opowiadam tę historię, to od razu sama siebie uciszam. Mówię sobie, że pewnie dużo osób przeżyło to, co mnie spotkało i nie jest to nic wyjątkowego. Potem jednak myślę, że może moja historia wpłynie na zmianę opieki okołociążowej i okołoporonnej w Polsce” – mówi Katarzyna, bohaterka reportażu Pauliny Reiter, której lekarka, zamiast bezpiecznego zabiegu aspiracji, zaproponowała tzw. skrobankę. Olga Solarz, wolontariuszka, pisarka, członkini batalionu „Dzikie Pole”: „Jak chłopaki idą na miesięczną rotację do okopów, tak ja jestem teraz na rotacji w Polsce, to dla nich po prostu nie ma mnie w domu. Tam są moje rzeczy: materac, śpiwór, poduszki, kapcie. Od 2022 roku zostawiam tam swoje klamoty, a kiedy jednostka przechodzi z miejsca na miejsce, moje rzeczy wędrują razem z nią. To jest mój dom” – opowiada Joannie Mosiej. Motyw „silnej kobiety” jest jednym z najczęściej spotykanych motywów w literaturze, filmach czy serialach. Mówiło się tak o bohaterce, która była niezależna, wpływała na bieg wydarzeń, podejmując ważne decyzje, potrafiła przeciwstawić się normom społecznym, miała własne cele, motywacje, nie oglądała się na innych, a zwłaszcza na mężczyzn. Była odporna psychicznie i odważna. I wcale nie musiała być silna fizycznie. Mam jednak wrażenie, że współcześnie rzadziej używamy tego określenia, choć pasuje do wielu kobiet, które, podobnie jak bohaterki tego numeru, każdego dnia walczą o siebie – o bezpieczne, godne życie, spokojną przyszłość i teraźniejszość, która jest przynajmniej wystarczająca. Chciałabym wierzyć, że wynika to z tego, że świat wreszcie zauważył, że tak, jak nie trzeba podkreślać siły mężczyzn, tak nie trzeba już też nikomu udowadniać, że kobiety wcale nie są „słabszą płcią”. | | | |
|