Ukraińskie drony atakują Rosję. Armagedon na lotniskach i zniszczone rafinerie
Moskiewskie lotniska poinformowały dziś o odwołaniu lub opóźnieniu setek lotów, w efekcie czego tysiące Rosjan utknęło w terminalach. Ponad dziesięć samolotów zmierzających na lotnisko Wnukowo przekierowano do portów zapasowych, kilkanaście lotów odwołano, wielokrotnie więcej miało wielogodzinne opóźnienia. Podobnie wyglądała sytuacja w portach Domodiedowo i Żukowski. Zdecydowanie gorzej – ze względu na skalę działalności – na największym rosyjskim lotnisku Szeremietiewo.
Ten armagedon w ruchu lotniczym stolicy Rosji jest efektem największego od początku wojny ataku dronowego na terytorium agresora, jaki w nocy z soboty na niedzielę przeprowadziła ukraińska armia. Według rosyjskiego resortu obrony na terenie całego kraju zestrzelono lub zneutralizowano ponad 1600 bezzałogowców; 450 maszyn leciało w stronę Moskwy. Jednym z najważniejszych celów ataku była należąca do Gazprom Nieftu rafineria ropy w dzielnicy Kapotnia (15 km od Kremla). Atak okazał się skuteczny. Zakład, odpowiadający za niemal 40 proc. dostaw paliw dla rosyjskiej stolicy, został trafiony, pożary były widoczne z odległości wielu kilometrów.
Nocny atak jest najnowszą odsłoną realizowanej przez Ukraińców już od wielu miesięcy strategii. Tylko w 2026 roku przeprowadzili ponad 200 uderzeń w znaczące zakłady przerobu ropy naftowej, czasem, jak np. w przypadku rafinerii w Omsku na Syberii, oddalone od ukraińskiej granicy o tysiące kilometrów. Efektem są powiększające się kłopoty z dostawami paliw w kolejnych regionach oraz rosnące kolejki sfrustrowanych Rosjan przed stacjami benzynowymi. Problem narasta, chociaż Kreml wprowadził zakazy eksportu paliw – rezygnując z części dochodów potrzebnych do prowadzenia wojny – aby tylko ustabilizować sytuację wewnętrzną.
Zdaniem gen. Romana Polko, ataki dronowe sięgające daleko na terytorium Rosji to „strategia, która może doprowadzić do zakończenia wojny”. Były dowódca jednostki GROM podkreśla, że to uderzenia „w przeciętnego Rosjanina, który odczuwa niedostatek paliwa”. – Nie bez znaczenia jest również przeprowadzenie uderzenia w czasie trwania wyborów do Dumy. I tak wiadomo, kto w nich wygra, ale władza prowadzi w ten sposób sondaż, na ile odporne jest rosyjskie społeczeństwo na trudy tej wojny, które w końcu zaczyna odczuwać – skomentował Polko najnowszy ukraiński atak.