| | | Wydanie z dnia środa, 7 paź 2026 |
|
|
| | Dawid z zarzutami, co działo się w Waszyngtonie, lewica się żre |
Dawid K., były radny, były członek KO, były szef partyjnej młodzieżówki i niegdyś człowiek z kontaktami, którego dzisiaj nikt nie zna, dostał zarzuty. K., bo pan Dawid sądzi zapewne, że nikt go z byłym radnym nie skojarzy i nie zezwolił na podawanie swojego nazwiska. Kiedy z obcymi ludźmi, przypadkiem wyposażonymi w ukrytą kamerę, dzielił się w swoim nowym gabinecie przemyśleniami, że ma w dupie tę aferę, nie dbał aż tak o anonimowość. Prokuratorzy przesłuchali w tej sprawie ponad 200 osób, a pana Dawida zostawili sobie prawie na sam koniec, bo od początku było jasne, że tutaj będzie sporo możliwości do postawienia zarzutów. Ale to nie oznacza, że to koniec tej historii. Prokuratura prowadzi trzy różne postępowania związane z działalnością pana K. (którego nazwiska państwo na pewno nawet się nie domyślacie). W każdym z nich potencjalnie grożą mu zarzuty. Chodzi zarówno o sprawy medyczne, jak i finansowe. Władysław Kosiniak-Kamysz był w Waszyngtonie. To w końcu wiedzą wszyscy. Ale nikt nie wie tak do końca, o co chodziło i dlaczego spotkał się z Donaldem Trumpem. W dodatku teraz wszyscy od wszystkich żądają notatek. MSZ chce, żeby Adam Bielan i Nikodem Rachoń stworzyli notatkę, skoro spotkanie zorganizowali. Prezydent chce dostać jakąś notatkę, tylko nie powiedział, od kogo, skoro to jego ludzie organizowali spotkanie. Adam Bielan z kolei chce notatkę od Władysława Kosiniaka-Kamysza. Dlaczego miałby ją dostać, nie mówił. A jeśli nie notatkę, to przynajmniej publiczną spowiedź z tego, o czym minister obrony rozmawiał z prezydentem USA. Też ciekawa koncepcja. Pan Bielan, który spotkanie zorganizował i który nagle postanowił się tą informacją podzielić, teraz upomina się o wiedzę, co właściwie na tym spotkaniu się wydarzyło i kto co powiedział. Trzeba też pamiętać, że w TV Republika pasek o tym, że Amerykanie są zainteresowani zmianą premiera w Polsce, nie wziął się znikąd. Pamiętajmy, że jednym z organizatorów spotkania miał być pan Rachoń. Nie ten, tylko jego brat, no, ale między braćmi Rachoniami jest normalna braterska więź, a nie jak między braćmi Karnowskimi (ci akurat ostatnio pokłócili się o to, kto więcej kasy przepalił, a kto brał od Zondacrypto). Dla rządzącej koalicji oczywiście kluczowe jest, czy wicepremier chciał zdradzić premiera i czy w ogóle miał taką okazję. Nawet jakby chciał, to przecież nie za pięć minut z Donaldem Trumpem, więc na razie nie ma czego się obawiać. Jedyne, co może zastanawiać, to jak doświadczony polityk może wpaść na pomysł, żeby załatwiać cokolwiek przez ludzi, którzy na sto procent o tym załatwianiu prędzej czy później opowiedzą publicznie. Na razie cała strategia Adama Bielana przyniosła taki efekt, że przynajmniej w internecie (dane Resfutura) jest to jedyny temat, na którym korzysta rząd. We wszystkim innym premier i jego ministrowie zbierają cięgi, a tu proszę — ponad 70 proc. reakcji to poparcie dla Tuska i rządzącej koalicji. Brawo, panie Adamie. Lewica tak pożarła się na sali plenarnej Sejmu, że prawie prawica biła jej brawo na stojąco. Adrian Zandberg z Razem zaatakował Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, a ta odwinęła się w bojowym stylu, wytykając partii Razem, że nic, co udało się zrobić, to nie jej zasługa, a jedyni ludzie pracy, o jakich się troszczy, i jedyne stanowiska to jej własne. Potem awantura przeniosła się do internetów i tam to już jest wojna na pełnej. To pewnie taki wstęp do przyszłej wspólnej listy. Nie, no żartuję, nie będzie żadnej wspólnej listy lewicy, ale czas już tę dyskusję zacząć, bo doświadczenie wskazuje, że i tak czeka nas wiele miesięcy tych dywagacji, które i tak do niczego nie doprowadzą. Serdecznie zapraszam do lektury Dominika Długosz |
|
|
| | Jeśli macie Państwo pytanie o polską politykę, które Was nurtuje albo ciekawą tezę — proszę dać nam znać, formularz jest poniżej odpowiedzi. Darek: Czy politycy KO i szerzej — koalicji rządowej nie widzą, że jeśli nie wezmą się do solidnej "pracy u podstaw" i jeżdżenia po Polsce od drzwi do drzwi to zwyczajne przerżną wybory? Że wysłanie Donalda Tuska w Polskę na 5-6 tygodni przed wyborami, aby "załatwił" wygraną, to powtarzanie tego samego błędu i zwykłe lenistwo (bo dla nich biorących miejsca na listach to wystarczy)? Że może trzeba postawić na młodych, z ich pomysłami i pasją? Dominika Długosz: Panie Darku, zacznę od końca — jeśli chodzi o młodych z pomysłami i pasją, to ich nie ma. I to nie jest złośliwość, tylko dość przykra konstatacja stanu większości partii na polskiej scenie politycznej. Od dawna młodzi ludzie idący do polityki bardzo szybko zamieniają się w takich Dawidów K., szybko nabierają najgorszych cech starych polityków i kompletnie nie wyrabiają sobie tych dobrych. W KO po prostu nie ma młodych, pełnych energii i pomysłów, a jeśli nawet są gdzieś poukrywani, to nie mają wystarczająco dużo siły, żeby się przebić. Donald Tusk jest najlepszym, co ma KO. Tyle tylko, że przed poprzednimi wyborami jeździł przez dwa lata a nie przez 5-6 tygodni. Teraz nie ma czasu, co jest zrozumiałe, ale na razie innego pomysłu nie ma. Powołana została 10-tka na wybory, która na razie nie wyszła z żadną koncepcją, strategią, planem na kampanię. Trochę jak w polskiej reprezentacji "laga na Donka" i jakoś to będzie. Pracę u podstaw naprawdę w tej chwili wykonuje lewica, która bardzo systematycznie organizuje spotkania z wyborcami. Czy partie zdają sobie z tego sprawę? Oczywiście, bo szczerze mówiąc, nie trzeba być geniuszem politycznym, żeby to wiedzieć, ale jakoś zawsze im się wydaje, że taką kampanię można czymś zastąpić. Na razie jedyne, co gra na rzecz rządzącej koalicji, to słabość opozycji, która też niespecjalnie ma cokolwiek nowego do zaproponowania w kampanii. |
|
|
| Najnowsze wydanie "Stanu Wyjątkowego” |
|
|
| Tak widowiskowej klęski prezydent jeszcze dotąd nie zaliczył |
A poszło o rządową ustawę o paliwach, przygotowaną po to, by doprowadzić do obniżki rekordowych cen na stacjach. Za pierwszym razem prezydent zablokował ustawę — odmówił podpisu i odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego. Tusk poczuł krew. |
|
|
| | Twórcy "Stanu Wyjątkowego" polecają: |
Karol Nawrocki na gali boksu. "Patrzę na to z politowaniem" |
Najpierw prezydent był miękki, bo podpisał ustawę o podatku od nadmiarowych zysków dla firm paliwowych. A potem twardy, bo pojechał na galę boksu. To jednak nie żadne szachy 5D. Prezydent jeździ bowiem na walki swojego przyjaciela — Kacpra Meyny. Najważniejsi ludzie prezydenta też mieli swoje powody, by jechać na bokserską galę. |
|
|
|
|
|
|
|