|
Kiedy w bliskiej relacji pojawiały się silne emocje, łatwo mi było pomylić stawanie po swojej stronie z walką o swoją rację. Eskalacja konfliktu dawała mi na chwilę poczucie siły i niezależności.
Tyle że kiedy ślepo staję po stronie swojej reakcji, przestaję widzieć drugiego człowieka, jego potrzeby i jego perspektywę.
Z czasem ważniejsza stała się dla mnie inna możliwość. Chcę wnosić swoje emocje i potrzeby, także te silne, ale umieć się zatrzymać i wyregulować, a potem wrócić i usłyszeć drugą osobę.
To jest dla mnie znacznie bliższe niepodległości niż wygranie kłótni.
Dla mnie to temat osobisty. Byłem nerwowy i niecierpliwy, więc poświęciłem się medytacji. Byłem wstydliwy i zamknięty, a zostałem nauczycielem spontanicznego tańca.
Byłem uzależniony i stałem się abstynentem. Byłem łatwowierny i stałem się sceptykiem, a potem, już jako sceptyk, uwierzyłem w Boga.
Niepodległość to dla mnie coraz więcej przestrzeni między tym, co się we mnie pojawia, a tym, co robię. Mężczyzna może czuć ogromną złość, nie tłumić jej i nie działać natychmiast pod jej wpływem.
Wielu mężczyzn, których spotykam, dużo rozumie, a i tak odpala się w tych samych sytuacjach. Tej przestrzeni uczy doświadczenie w ciele i w kontakcie z innymi mężczyznami, a na to potrzeba czasu.
Dokładnie po to jest Mężczyzna Niepodległy, pięć dni warsztatów w Beskidach od 7 do 11 listopada. Prowadzę je z Janem Szpilem, który od lat prowadzi męskie kręgi, i z Michałem "Babą" Bacińskim, nauczycielem ruchu i playfightu.
Wiem, że czytają mnie głównie kobiety. Jeśli jesteś jedną z nich, na końcu tego maila mam do Ciebie prośbę.
Typowy dzień zaczyna się medytacją i jogą, w południe jest ruch naturalny i playfight, a po południu Ruch Spontaniczny i praca z procesem. Wieczorem siadamy w kręgu albo idziemy do sauny.
Pracujemy z ciałem, bo lęk ma swój oddech, a złość ma napięcie. Warsztat trwa pięć dni, bo pierwszy dzień to zwykle dopiero lądowanie, a głębszy materiał pojawia się, kiedy układ nerwowy zwolni i grupa zbuduje zaufanie.
Mieszkamy w ośrodku Mandala w Beskidzie Małym, w pokojach cztero-, pięcio- i siedmioosobowych, a we wtorek rano jest morsowanie. Wyjazd trwa od soboty do środy, a 11 listopada jest świętem, więc z pracy wystarczy wziąć dwa dni wolnego.
Przyjechać może każdy mężczyzna, także taki, który nigdy nie ćwiczył jogi ani nie siedział w kręgu.
Grupę zbieramy do niedzieli 11 października i od liczby zgłoszeń zależy, czy jedziemy. Jeśli myślisz o tym wyjeździe, zgłoś się do niedzieli. Gdyby warsztat się nie odbył, zadatek wraca do Ciebie w całości.
CHCĘ ZOBACZYĆ PROGRAM |