Witajcie..
Pokrótce opiszę wam mój problem.
jestem ze swoim partnerem od 8 lat. Poznaliśmy się kończąc szkołę.
Jestem księgową w biurze i dostałam ofertę prowadzenia firmy na własną działalność. W tym celu muszę wyjechać na 2 drugi koniec Polski to siedziby firmy by dobrać szczegóły.
Mój partner dowiadując się o tym wpadł w szał.. stawia mi ultimatum, że albo pojadę tam z nim albo wcale. A jak pojadę sama to skończy nasz związek. Poniekąd rozwalam już opcję zabrania go z sobą, ale nawet jeśli już to ja będę większość czasu na spotkaniach. A jego ja nie nie zabiorę.. w końcu to służbowe sprawy. Pytałam go czy się boi o to, że go tam zdradzę ( mimo, że to absurd) powiedział, że nie o to mu chodzi..
Niestety.. zawsze to było tak w naszym związku, że ja zawsze praktycznie byłam w domu i na jego wyłączność. Chcąc wyjść z koleżankami musiałam się kilka dni przed i po wysłuchać, że mam czelność wyjść.
Tym razem jednak stoję przed ogromną szansą fajnego rozwoju zawodowego. Nie chce odmawiać żadnego wyjazdu i chcę zacząć żyć normalnie..
Wczoraj odbierając od niego telefon wykrzyczał, że mnie zostawi jak pojadę i że jestem najgorszą kobietą jaką zna.. On zwyczajnie mnie szantażuje emocjonalnie.
Jest mi bardzo przykro.. łamie mi to serce.
Proszę o radę co wy byście zrobiły na moim miejscu. Czy również postawiłybyście na swoim i pojechały?
|