Amerykanie potrafią być odpowiedzialni. Nawet w „Dzień Wyzwolenia”
Raczej się nie spodziewaliśmy, że to właśnie 2 kwietnia stanie się Liberation Day, „Dniem Wyzwolenia”, przynajmniej w rozumieniu Donalda Trumpa. Prezydent USA ma dziś w nocy ogłosić cały zestaw ceł i być może innych ograniczeń dotyczący tej potężnej sfery międzynarodowego handlu, w którą zaangażowane są Stany. Trump „wyzwoli” więc amerykańską gospodarkę, choć nie są odosobnione głosy, że ją zdemoluje wyruszając na wojnę handlową przeciw całemu światu.
Cłami i sankcjami zajęli się również wspólnie amerykańscy i demokratyczni senatorowie, co więcej, zrobili to w sposób zaskakujący jak na dzisiejszy polityczny klimat w USA. Odpowiedzialnie, przekonywująco, nazywając agresora w postaci putinowskiej Rosji agresorem. Proponują nowe sankcje na ten kraj w przypadku braku woli zakończenia wojny z Ukrainą i potężne cła wtórne na kraje współpracujące z Moskwą. Można? Można.
Skoro już o kraju Putina mowa. Dochodzi tam do wypadków, które gdzie indziej się nie zdarzają. Ostatnio tragiczny los spotkał niejakiego Pawła Izbrechta, który będąc doświadczonym strzelcem zabił się z broni, z której zabić się nie sposób. Być może na okoliczności jego śmierci miało wpływ to, że zarządzał największą w Rosji hutą cynku. Sprawę wyjaśniają państwowi śledczy. I pewnie wyjaśnią, jeżeli tylko będą chcieli.