Tu quoque mistrzu bystrości. Wystarczy, że złapałam, że przeżywasz jakieś bazgroły na piasku na bali, a każdą wzmiankę o jakimkolwiek wyjeździe poza województwo traktujesz niemal jak opowieści z misji na marsa i z miejsca wydaje wydaje ci się zmyślona. Gdybyś ruszał się gdzieś dalej niż do najbliższego miasta, to byś nie robił z cudzych wyjazdów takiej sensacji jakby to było nie wiadomo co.
Dzięki.