Tam wszystko kręci się wolniej, ale w podobnym kierunku. Ogólne zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów na nieruchomości rośnie coraz szybciej, choć w ujęciu realnym dynamika jest jeszcze nieznacznie niższa od zera. Ostatnio wyniosła -0,2 proc. wobec -2 pół roku temu. Podobnie jest w przypadku sprzedaży dóbr wyposażenia domu, która ręka w rękę idzie z cyklem kredytowym. Sprzedaż w ujęciu nominalnym rośnie, choć po korekcie o inflację jeszcze nie wyszła ponad zero.
Cykl jest u progu przełamania i wejdzie wkrótce w fazę wzrostową. Z tym wiążę nadzieje na poprawę koniunktury w Europie w najbliższym roku, choć — przyznam — wszystko dzieje się wolniej od oczekiwań z początku roku.
Na razie polski eksport trwałych dóbr konsumpcyjnych jest jeszcze w stagnacji. Weźmy np. sprzęt AGD — w pierwszym półroczu wolumen eksportu w branży zwiększył się o 1,7 proc. r/r, ale po głębokich spadkach w poprzednich latach. Słaby był drugi kwartał, a szczególnie czerwiec. Trudno tu na razie mówić o jakimś wejściu w nowy trend.
Generalnie popyt krajowy w Polsce jest mocniejszy niż popyt zagraniczny, a NBP będzie jeszcze ciął stopy procentowe — rynek wycenia, że do końca roku stopa referencyjna obniży się o 0,75 pkt proc. (choć wśród samych ekonomistów dominuje raczej przekonanie o mniejszej redukcji). Europejski Bank Centralny natomiast sygnalizuje, że na razie stopy pozostaną bez zmian. Uznaje, że redukcja stopy referencyjnej z 4 do 2 proc. wystarczy. Europa Zachodnia wychodzi ze stagnacji bardzo mozolnie. |