Czy wojna faktycznie nigdy się nie zmienia
W słynnej „Sztuce wojny” napisano, że „bitwę da się przetrwać dzięki sile, a można ją wygrać dzięki duchowi”. Napoleon mawiał, że „na wojnie ten wygrywa, kto najmniej błędów popełnia”. Amerykański generał Douglas MacArthur, dowódca armii alianckiej na Pacyfiku podczas II wojny światowej, bez ogródek stwierdził, że „wojna jest straszliwa, ale nie ma nagrody za drugie miejsce”. Inny słynny amerykański generał z tego okresu George Patton miał prosty sposób na zwycięstwo: „Jest tylko jedna zasada taktyki, która nie podlega zmianom: użyć tego, co pod ręką, by zadać jak najwięcej ran, śmierci i zniszczenia wrogowi w jak najkrótszym czasie”. Takimi cytatami od słynnych dowódców możemy sypać jak z rękawa. Historia działań wojennych pozostawiła nam wiele tomów na temat bitewnej strategii. Przez długi czas w naszej tradycji wojna była przedstawiana jako rodzaj „męskiej przygody”, sprawdzian siły ducha i charakteru. Oczywiście w warstwie propagandowej, gdyż rzeczywistość była taka jak zawsze – przeważała krew, śmierć i zniszczenie. Pierwsze załamanie tego obrazu przyszło podczas I wojny światowej. Technologia (gazy bojowe, karabiny maszynowe, czołgi, okręty podwodne) doprowadziła do tego, że żołnierze przestali być wojownikami, a stali się mięsem armatnim. II wojna światowa i cała niemiecka machina zagłady dodała jedynie kropkę nad i do kwestii odhumanizowania wojny. Myśleliśmy, że nic gorszego nas nie spotka, podobno nikt nie pragnął już wojny. A potem przyszła wojna w byłej Jugosławii, Wietnam, Afganistan… Obecnie agresja Rosji na Ukrainę otworzyła niestety nowy rozdział historii wojny, uzupełniając go o kolejne złowieszcze technologie.
W najnowszym „Plusie Minusie” zastanawiamy się nad tym, czy wojna faktycznie nigdy się nie zmienia, skoro nowe narzędzia i sposoby prowadzenia walki przekształcają naturę współczesnego pola bitwy. Artur Bartkiewicz opisuje, jak wszechobecne użycie dronów zarówno przez Ukraińców, jak i Rosjan wymusza stosowanie zupełnie innych taktyk wojennych. Chociaż artyleria wciąż trzyma się mocno, to żadna armia nie może już istnieć bez dronów. Michał Dobrołowicz w wywiadzie z psychiatrą Radosławem Tworusem ukazuje, jaki wpływ na psychikę żołnierzy ma prowadzenie walki bez kontaktu z przeciwnikiem. Teraz zabijać można z bezpiecznej odległości, daleko od linii wroga, nie widzi się twarzy zabijanego człowieka. A jednak trauma pozostaje, nawet jeśli unicestwia się kogoś w otoczeniu przekąsek i z kawą w ręku. Na koniec Kacper Kita wraca do słynnej książki Tomasza Manna, „Czarodziejskiej Góry”. Jeszcze niedawno sięgali po nią głównie literaturoznawcy, ponieważ wydawała się zbyt osadzona w konkretnym momencie historycznym. Przecież nie może powtórzyć się sytuacja, że po długim okresie pokoju Europę znów nawiedzi wojenny rwetes… A jednak ponownie usłyszeliśmy chichot historii.
Ale to jeszcze nie koniec zajmujących tekstów, które dla państwa przygotowaliśmy. Piotr Zaremba przygląda się starciu Karola Nawrockiego i Donalda Tuska. Czy coś dobrego dla Polski może wyniknąć ze starcia Kancelarii Prezydenta i rządu? Tymczasem Piotr Skwieciński zastanawia się nad niejasnościami tkwiącymi w obowiązującej definicji ludobójstwa. To temat ważny, bo w związku z narastającymi napięciami i konfliktami, być może będziemy musieli powoływać się na nią coraz częściej… Odchodząc już od tematów geopolitycznych, zachęcamy do sięgnięcia po fascynujący reportaż dotykający problemów osób z autyzmem i ich opiekunów. Okazuje się, że najgorzej jest wtedy, gdy autyzm nie łączy się z geniuszem, a państwo nie zapewnia odpowiedniego wsparcia. Miłośnikom kultury polecamy sylwetkę Wernera Herzoga, który został laureatem Złotego Lwa za całokształt twórczości na trwającym właśnie festiwalu w Wenecji. Kto nie zna dzieł tego geniusza kina, powinien szybko nadrobić zaległości. Natomiast rozmiłowanych w historii z pewnością zaciekawi tekst o strajku w szczecińskiej stoczni. To barwna, ale mało znana opowieść, a napięcia i intrygi pomiędzy Szczecinem a Gdańskiem w tamtym czasie mają iście sensacyjny odcień. A tych wszystkich, którzy poszukują czegoś nieoczywistego, skłaniającego do myślenia zapraszamy do rozważań Marcina Cieleckiego o tym, dlaczego kochamy podróżować, ale nie lubimy wracać do domu. Poza tym na naszych łamach jeszcze sport, recenzje, cięte felietony – co tylko dusza wytrawnego czytelnika zapragnie.
Serdecznie zapraszam do lektury najnowszego numeru „Plusa Minusa”!