Może być już tylko lepiej, prawda?
Kończy się ten dziwny i niespokojny rok. W minionych dwunastu miesiącach świat przekonał się, że nie ma na tyle zaskakującej, wewnętrznie sprzecznej czy nieoczywistej deklaracji padającej z ust prezydenta USA Donalda Trumpa, której on sam nie dałby rady za chwilę przebić kolejną, jeszcze bardziej zaskakującą.
Do wielu decydentów ze świata dotarło też, że z kolei przywódca Rosji Władimir Putin prawdopodobnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i warto być gotowym na najczarniejszy scenariusz.
My za to w naszym grajdołku nad Wisłą uświadomiliśmy sobie, że z polskiego słownika poznikały takie słowa, jak „kompromis”, „dialog” czy „dobro państwa”.
Spór o ważność wyborów prezydenckich, a wcześniej złożone przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego zawiadomienie o zamachu stanu (szykowanym jakoby przez urzędującego premiera i jego zaplecze polityczne) były tylko przygrywką do totalnej wojny wszystkich ze wszystkimi, w której wszelkie chwyty są dozwolone, a kolejne wydarzenia sprawiają, że wypada jedynie wziąć do ręki popcorn i czekać, co przyniesie następny dzień.
Karol Nawrocki używa prezydenckiego weta jak cepa (na „liczniku” ma już ich 20, a 21. – do zaproponowanej przez rząd ustawy o statusie osoby najbliższej w związku – mocno rysuje się na horyzoncie).
Donald Tusk z równym zapałem pałaszuje przed kamerą żurek, co wykłóca się z głową państwa np. o notatki z międzynarodowych spotkań.
A posłowie zajmują się głównie… sobą, bo polityką od dawna rządzi logika tzw. contentu: działania są podejmowane nie po to, by realnie coś wyjaśnić czy zakomunikować obywatelom sens stanowionego prawa, lecz po to, by powstał materiał do mediów społecznościowych.
Nawet Prokuratura Krajowa bierze udział w spektaklu dla mas i sięga prawą ręką do lewego ucha, by uzasadnić umorzenie śledztwa w sprawie najbardziej znanej i wyrazistej w kraju prokuratorki, czyli Ewy Wrzosek. Która co prawda najwyraźniej przekroczyła uprawnienia i dopuściła się szeregu naruszeń, ale jej zachowanie „nie stanowiło przestępstwa z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu”. Można? Można.
Życzę Państwu, by 2026 r. przyniósł nam wszystkim mniej emocji i zaskoczeń, a trochę więcej normalności.