Firma Saule była najbardziej obiecującym polskim start-upem. Mieli przynieść rewolucję na rynku energetyki. Ich rozwiązanie miało dostarczać zieloną, czystą energię z cienkich jak papier, elastycznych paneli.
Zebrali 300 mln zł.
Ale nawet taka kwota nie wystarcza, jeśli mowa o pracach nad technologią innowacyjną, kiedy trzeba od zera wykonać badania naukowe, zbudować laboratorium, a potem linię produkcyjną.
Dziś Olga Malinkiewicz walczy o przetrwanie swojej firmy.
A my, w specjalnym, dwuczęściowym cyklu, pokazujemy niepublikowane do tej pory fakty z historii Saule. O tym, jak zbierali kapitał w Dolinie Krzemowej. O tym, jaki wpływ miała pandemia na budowę linii produkcyjnej. Oraz o tym, jak to ich maszyna stała w zakorkowanym Kanale Sueskim, a wszyscy w Polsce obgryzali paznokcie z nerwów.
Jutro opublikujemy tę bardziej dramatyczną część historii - pokażemy, kim jest największy wierzyciel firmy, Piotr Kurczewski, jak przebiegała współpraca Saule i DC24 oraz
czy przypadek tej firmy świadczy o tym, że Polska ma systemowy problem z komercjalizacją swoich wynalazków.
Równolegle Olga Malinkiewicz
publikuje filmy ze szkoleń sprzedawców fotowoltaiki jednego ze swoich inwestorów, Columbus Energy. To część biznesowego sporu.