Jak w zalewie mało ambitnej rozrywki znaleźć coś, co rozrusza nasze szare komórki?
Ku mojemu zdziwieniu – wystarczy przeszukać obszerną bibliotekę
Netflixa.
"Diabelski plan" to koreański reality show, w którym liczą się inteligencja i umiejętność strategicznego myślenia. W programie pojawiło się 12 uczestników: astronom, popularyzator nauki, prawnik czy profesjonalny gracz go.
Krótko mówiąc: to starcie jednych z najwybitniejszych umysłów w kraju. Zasady są jednak proste.
Na początku wszyscy mają po jednym żetonie. Każdego dnia biorą udział w tzw. rozgrywce głównej, w której mogą zdobyć kolejne, ale też stracić te dotychczasowe. Jeśli ktoś straci wszystkie, odpada z programu. Dwie osoby z najmniejszą liczbą żetonów trafiają na noc do "więzienia".
Uczestnicy grają w planszówki, karcianki i abstrakcyjne gry strategiczne. To chociażby odmiany "Gomoku", pokera czy gry towarzyskiej "Mafia". Trzeba solidnie wytężyć umysł, by przechytrzyć przeciwników.
"Diabelski plan" ma jednak również cechy typowego reality show. Bohaterowie wchodzą w sojusze, tworząc lojalne wobec siebie grupy. W pewnym momencie ważną rolę zaczynają odgrywać także zawarte w programie przyjaźnie.
Seans jest ciekawy również z perspektywy kulturowej. Uczestnicy rywalizują, ale nie dążą do eliminowania przeciwników. Wręcz przeciwnie – są wobec siebie serdeczni, wspierają się i próbują doprowadzić do tego, by jak największa liczba osób dotarła do decydujących etapów rozgrywki.
Zastanawiam się, czy podobny etos panowałby wśród graczy amerykańskich albo europejskich edycji. Na razie się tego nie dowiemy, bo nikt nie stworzył programu opartego na tym azjatyckim formacie. A szkoda, bo koreański program dowodzi, że wymagająca rozrywka jest możliwa nawet w streamingu.