Teraźniejszość nas nie rozpieszcza, więc może porozmawiajmy o przyszłości. Jedni się jej obawiają, inni patrzą w nią z nadzieją. Przecież gorzej być nie może, prawda?
Prawda?
Przyszłości – i to niedalekiej, bo wybory już w kwietniu –
lęka się Viktor Orban. Wydawało się, że system jest już tak uszczelniony, obywatele tak zaczarowani propagandą lub tak zniechęceni, że nic go nie ruszy. A jednak wiele wskazuje na to, że po 16 latach rządów Fideszu Węgrzy powierzą władzę opozycyjnej TISZ-y Petera Magyara.
Jaka przyszłość czeka polski wymiar sprawiedliwości? Trudno powiedzieć. Wiele zależy od tego, czy prezydent Karol Nawrocki podpisze nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nie wszystko, bo
marszałek sejmu Włodzimierz Czarzasty twierdzi, że gotów jest rozpocząć procedurę wyboru sędziów-członków KRS na podstawie obowiązujących przepisów.
W przyszłość śmiało patrzy rząd, wzrok wytęża też Rada Przyszłości,
powołana dziś przez Donalda Tuska. Kieruje nią minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a w jej skład wchodzą luminarze polskiej nauki i biznesu, głównie osoby, którym idzie dobrze w obu dziedzinach. Czyżby powiązanie nauki z finansami i przyszłością dawało nadzieję na to, że Polska od teraz zacznie więcej w nią inwestować? Aż takim optymistą nie jestem.
Elon Musk też marzy skromnie, swoją pozaziemską przyszłość wiążąc już nie z Marsem, lecz z Księżycem.
Tam zamierza zbudować pierwsze pozaziemskie miasto. Bliżej znaczy szybciej, a musi ścigać się w kosmosie nie tylko z Jeffem Bezosem, ale i Chińczykami.
Zejdźmy na Ziemię.
W niedalekiej przyszłości osobowość prawną mogą uzyskać opływające Nową Zelandię walenie. Projekt odpowiedniej ustawy trafił już do tamtejszego parlamentu i ma gwarantować morskim ssakom ich podstawowe wielorybie prawa, m.in. do naturalnych zachowań i życia w zdrowym środowisku.
W Nowej Zelandii nie byłby to pierwszy akt prawny tego typu, rzeka Whanganui otrzymała osobowość prawną niemal dekadę temu. W Polsce szansę na takową ma Odra. Projektem ustawy w marcu zajmą się dwie komisje sejmowe.
Świetlana przyszłość rysuje się przed Kacprem Tomasiakiem. Polski skoczek ma dopiero 19 lat i już pierwszy olimpijski medal na koncie –
srebro za konkurs na skoczni normalnej. Kiedy piszę te słowa, Tomasiak znowu przypina narty, dziś startuje w mikstach, z Pawłem Wąskiem, Polą Bełtowską i Anną Twardosz. Nie są faworytami, ale wczoraj polski skoczek też nie był. A przeszedł do historii.