|
Za każdym razem gdy jakaś Java albo Rust miały go zdetronować jako de facto standard, okazywało się że jest standardem nie bez powodu.
Cofnijmy się na początek tej dekady. W 2021 roku wychodzi Windows 11 i jest bardziej w...iający niż Windows 10. Mamy kolejny cykl Windowsa. W 2022 roku Valve wypuszcza Steam Decka z nową wersją SteamOS, tym razem bazując na Archu. Przez kolejne lata mamy wielką kampanię pchającą Linuksa jako alternatywę dla Windowsa, bo ludzie są coraz bardziej w...ieni na Windowsa a Deck staje się swego rodzaju "dowodem" na to że "Linuks już jest w stanie zastąpić Windowsa".
Oczywiście społeczność Linuksa musiała to ...zielić w ten sam sposób co zawsze. Czy granie na Linuksie jest idealne? Nie, wiele gier albo nie działa, albo ma problemy z wydajnością, albo wymaga żonglowania wersji Protona. Czy w ten sposób jest promowany Linuks od tamtego czasu? Kuźwa nie, Linuks ma dosłownie lepszą wydajność od Windowsa (w paru przypadkach gdzie DXVK lekko podbija FPS-y i olewając morze gier gdzie wydajność jest gorsza) i dosłownie nie trzeba nic robić żeby gry działały, choć żonglowanie Protonem albo grzebanie w Wine jest na równi z żonglerką wrapperów pod Windowsem żeby stare gry działały.
Ale teraz sedno tematu: distra "gejmingowe". Społeczność Linuksa, znowu, nie załapała sedna tematu. SteamOS jest zajebisty i działa zajebiście, ale nie dlatego że bazuje na Archu, albo dlatego że jest "immutable", ale dlatego że Valve klepie je pod własny sprzęt, zamknięty obieg a'la Apple gdzie Valve jest w stanie dostarczyć naprawdę dopracowany produkt dla mas. Ta koncepcja działa dla Valve, ale nie działa dla standardowego distra które ma celować w ogół komputerów, gdzie w większości jest to Intel+Nvidia, czyli najbardziej złowieszcze kombo dla pingwina.
I tak oto zaczęto promować nowe gównodistra stworzone na fali tego w...u na Win11 i hype'u na Decka jak Bazzite czy CachyOS, gdzie ten pierwszy robi się coraz to bardziej gówniany i niezdatny do użytku, czyli gdy Windowsiarz który ma dość Windowsa spróbuje Bazzite'a jako pierwsze distro bo dał sobie wmówić że "Linuks lepszy™", to tylko się w...i i wróci do Windowsa.
A wystarczy promować jedno distro. Jedno jedyne distro które od lat spełniało wszelkie wymagania "mam dosyć Windowsa i chcę czegoś innego".
Linux Mint.
Oczywiście psychofani gównodistr zaczną się rzucać że kernel jest zbyt stary do grania i w ogóle to trzeba mieć zoptymalizowany. Ale prawda jest taka że granie na Linuksie zawsze będzie działać gorzej niż na Windowsie. Po prostu natura tych wszystkich sztuczek wymaganych aby gry Win32/DirectX działały pod Linuksem. Ważne jest to, żeby były grywalne. A jeżeli Mint na to zezwala, z bardzo przyjaznym graficznym instalatorem programów oraz sterowników, to nie ma większego powodu na to aby kombinować jak koń pod górę. A to że X11 nie ma wsparcia VRR/HDR/etc a Wayland ma więc Mint ...? Linuks nigdy nie był w stanie wspierać najnowszych technologii na start, a prawda jest taka że większość ludzi i tak nie ma monitora HDR więc X11 będzie po prostu działać i będą zadowoleni.
Mint nigdy się nie skiepścił. Mint nigdy nie został zastąpiony czymś lepszym, a każda próba legła w gruzach jak próba zastąpienia C. Mint jest królem distr jak lew jest królem dżungli, a jeżeli w niedalekiej przyszłości LMDE będzie na tyle rozwinięte że będzie w stanie zastąpić standardowego Minta bez jakichkolwiek zacięć to już w ogóle będzie El Dorado dla każdego przeciętnego zjadacza chleba który chce żeby ich system po prostu działał. A i tak już teraz jest zajebiście.
Nie ma żadnego powodu aby nie polecać czegokolwiek innego niż Mint. Po prostu nie ma.
|