Ale o co w zasadzie chodzi i skąd ta cała awantura?
OpenClaw to stworzony za pomocą vibe codingu agent AI, który w założeniu może robić za użytkownika praktycznie wszystko. Oczywiście pod warunkiem, że dostanie wszelkie możliwe dostępy i zostanie nakarmiony odpowiednimi danymi.
Agent zapamiętuje interakcje z użytkownikiem i mimo, że jest hostowany lokalnie, to może przyjmować prompty przesyłane za pomocą komunikatorów, np. WhatsApp, Slack, czy Discord. Problem z tak wszechstronną integracją jest bardzo podobny jak z przeglądarkami AI – wszystko brzmi świetnie… ale co z bezpieczeństwem?