Andrzej Mountbatten-Windsor, brat angielskiego króla Karola III,
został zatrzymany w Wielkiej Brytanii. Powód? Kontakty z Jeffreyem Epsteinem.
W opublikowanych dokumentach ze śledztwa w sprawie Epsteina wiadomo, że ten dostawał od wówczas księcia Andrzeja raporty z jego wizyt w Wietnamie, Singapurze, Hongkongu oraz Shenzhen w Chinach.
BBC poinformowało, że do zatrzymania doszło w związku z "nadużyciami podczas sprawowania urzędu publicznego", a dochodzenie zostało wszczęte "po wnikliwej analizie". Andrzej Mountbatten-Windsor został aresztowany w Sandringham w Norfolk. Funkcjonariusze przeprowadzili przeszukania adresów w hrabstwach Berkshire i Norfolk.
Przypominam, że nazwisko Mountbattena-Windsora pojawia się w wielu dokumentach dotyczących sprawy Epsteina i dziewczyn, często nieletnich, które załatwiał brytyjskiemu arystokracie. W 2014 r. Virginia Giuffre publicznie opowiadała, że jako siedemnastolatka została przywieziona do Wielkiej Brytanii przez Epsteina i jego dziewczynę Ghislaine Maxwell, a następnie zmuszona do uprawiania seksu z księciem Andrzejem. W zeszłym roku Giuffre popełniła samobójstwo.
Keir Starmer, brytyjski premier, powiedział w czwartek, że „wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie stoi ponad prawem”. - To bardzo ważna zasada naszego kraju i musi mieć zastosowanie w tej sprawie tak samo, jak w każdej innej – dodał. W podobnym tonie wypowiedział się król Karol III. – Chcę jasno powiedzieć: prawo musi być przestrzegane.
Za oceanem, w Waszyngtonie,
odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju, prywatnej inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa. Przy okazji – Trump jest obficie cytowany w aktach Epsteina, przez długi czas się z nim przyjaźnił i bywał na organizowanych przez twórcę międzynarodowej sekssiatki imprezach.
Ostatecznie na posiedzenie Rady Pokoju nie poleciał prezydent Karol Nawrocki, zatwardziały trumpista. Wysłał w zastępstwie swego ministra Marcina Przydacza, a sam
zajął się wetowaniem kolejnych ustaw. Tą najważniejszą zawetowaną jest nowe prawo o Krajowej Radzie Sądownictwa, która miała uporządkować bałagan w wymiarze sprawiedliwości wprowadzony przez PiS.
Nie milkną też echa niedawnej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. „Tuż po Monachium Rubio poleciał do Bratysławy i Budapesztu, gdzie obsypywał pochwałami Viktora Orbana. - Prezydent Trump - powiedział gospodarzowi - jest >>głęboko zaangażowany w wasz sukces<<, co stanowi wyraźne nawiązanie do nadchodzących wyborów na Węgrzech. Premier jest na dobrej drodze do przegranej – o ile głosowanie będzie uczciwe. A Orban ma na koncie i korupcję, i manipulacje wyborcze, i wywieranie presji na sędziów i oraz ostatnich upartych niezależnych dziennikarzy” –
pisze Anne Applebaum o wizycie sekretarza stanu USA Marco Rubio w naszym regionie.