Jedno czy więcej? Decyzja o drugim dziecku dla wielu rodziców nie jest łatwa. Część
z nas po prostu wie, że chce, albo wie, że nie chce mieć więcej dzieci. Ale nie dla wszystkich to prosta decyzja. Jak złożona jest to sprawa pokazuje badanie CBOS
z 2023 r., w którym aż 47 proc. respondentów przyznało, że chciałoby mieć dwoje dzieci, ale jednocześnie fakty są takie, że ponad połowa Polaków wychowuje jedynaka lub jedynaczkę. Czyli rzeczywistość mija się z naszymi wyobrażeniami i aspiracjami.
Wiem, że wielu matkom, w tym moim znajomym około 40 roku życia, ta kwestia spędza czasami sen z powiek. Nie możemy się zastanawiać w nieskończoność. Biologia daje nam, kobietom, deadline, dlatego temat staje się szczególnie gorący wśród kobiet między 35. a 45. rokiem życia. Decyzja o dziecku jest zawsze wypadkową bardzo wielu czynników – zarówno emocjonalnych, jak materialnych. Kładziemy na szali różne "za" i "przeciw". Ale jak porównywać pieniądze i uczucia? A z drugiej strony poza dziećmi, które są wspaniałe i są naszą przyszłością, jesteśmy też my, nasza kariera, nasze warunki mieszkaniowe, nasze potrzeby, nasza wyporność.
Co z pracą, z ciałem, z czasem wolnym, z rozwojem osobistym? A co jeśli dziecko będzie już w życiu płodowym bardzo chore, albo będzie miało wady genetyczne? W Polsce osoby wychowujące dzieci z niepełnosprawnościami nie mają wsparcia, system je zawodzi. A dostępu do aborcji praktycznie nie ma. Zagrożoną ciążę można przypłacić życiem. Decyzja o dziecku je w dużym stopniu determinuje.
Pierworodny Agaty, bohaterki tekstu Izabeli O’Sullivan z "WO" (21.01.2026), był dzieckiem nieodkładalnym (to się zdarza i wcale nie tak rzadko), a brak wsparcia ze strony bliskich sprawił, że pierwsze lata macierzyństwa wspomina ona jako przytłaczające i trudne. Wbijanie syna w zimowy kombinezon, nerwowe szukanie kąta do karmienia, gdy byli na spacerze, wpatrywanie się w tykający zegar w oczekiwaniu, aż mąż wróci z pracy, i dojmująca samotność sprawiły, że na kolejne dziecko się nie zdecydowała. To nie była łatwa decyzja. Czuła powinność. „Chyba jesteśmy ostatnim pokoleniem, które myśli w kategoriach: róbmy, co trzeba, inni dali radę, zaciśnijmy zęby, dla dziecka lepiej, żeby miało rodzeństwo, żeby miał nam kto podać na starość szklankę wody" – mówi.
Marta, żeby podjąć decyzję o kolejnym dziecku, poszła po pomoc do terapeutki. Z kolei Ania mimo trudnego pierwszego porodu zdecydowała się na drugie i nie żałuje, bo było tak samo spokojne jak pierwsze. Sylwia się nie odważyła na drugie, gdyż bała się ryzyka chorób genetycznych, które zwiększa się wraz z wiekiem matki, a teraz żałuje. Martyna i jej mąż źle wspominają kłótnie swoich rodziców z rodzeństwem i od razu chcieli mieć tylko jedno. Rodzeństwo źle się im kojarzy.
Według dr hab. Małgorzaty Sikorskiej z UW, socjolożki, na decyzje prokreacyjne ma wpływ wiele czynników: „Duże znaczenie mają różne rodzaje kosztów związanych z posiadaniem pierwszego dziecka, które, mimo rosnącego zaangażowania ojców, ponoszą przede wszystkim matki. Organizują codzienne życie rodziny, podejmują decyzje dotyczące najrozmaitszych kwestii związanych z opieką i wychowywaniem dziecka. (...) Koszty macierzyństwa mają także wymiar ekonomiczny i są związane z gorszą pozycją kobiet na rynku pracy, wynikającą z przerw na urlop macierzyński czy wychowawczy, z brania dni wolnych w sytuacji, gdy dziecko jest chore." Matki są zwyczajnie przeciążone. A do tego, jak mówi socjolożka "wciąż istnieje presja społeczna dotycząca roli matki, od której oczekuje się stawiania potrzeb dziecka ponad własnymi aspiracjami zawodowymi i osobistymi."
To przytłoczenie obowiązkami i odpowiedzialnością ma odzwierciedlenie w badaniach. Najnowsze dane podawane za WHO mówią, że około 10 proc. kobiet w ciąży i 13 proc. kobiet, które właśnie urodziły dziecko, cierpi na problemy ze zdrowiem psychicznym, w szczególności na depresję. Badanie Make Mothers Matter, obejmujące 9600 matek w 12 krajach europejskich, mówi o tym, że matki zgłaszają lęki, depresję i wypalenie zawodowe. Dla wielu kobiet pogodzenie opieki nad dziećmi z pracą zawodową oraz z faktem, że muszą samodzielnie wykonywać większość obowiązków domowych, okazuje się zbyt trudne. Czy kogoś to dziwi? Jedno to dla wielu z nas dużo.
Marta, bohaterka reportażu, po rozmowie z terapeutką uświadomiła sobie, że decyzja o dziecku jest jej subiektywnym wyborem. Że nie musi się z niej nikomu spowiadać. – To było dla mnie totalne odcięcie i uwolnienie. Nabrałam pewności, że nie chcę mieć kolejnego dziecka. Mąż też poczuł ulgę, że nie będziemy już wracać do tematu – mówi.