Zaciekawiony reakcją Niemców
na katastrofę ich niecnego planu podporządkowania sobie Polski za pomocą Der SAFE, przeprowadziłem szybkę kwerendę niemieckich mediów.
Mój wniosek: chyba nie rozumieją po polsku, nie słuchali orędzia prezydenta Karola Nawrockiego. W ogóle się nie zdenerwowali, ciamajdy pikelhauby, że dzięki jego przemyślności i dalekowzroczności ich wielki podstęp legł w gruzach. Nic nie napisali o wecie. Zero. Nawet pół słowa.
Niezorientowali się, że ich przejrzał, albo są w szoku.
Zdziwiony ciszą w niemieckiej prasie, przeniosłem się do Stalowej Woli. Też ani słowa. SAFE, srejf (przepraszam doktora z KUL za wykorzystanie jego intelektualnego wkładu w polszczyznę), nie ma o czym pisać. Huta się wyżywi. Tymczasem - piszą dziennikarze stalowka.net, portalu Stalowej Woli - 16-latek został pobity w parku, sekundniki zostały wyłączone i w ogóle nie wiadomo, gdzie będą przystanki na Piłsudskiego. Portal dodaje obwieszczenie o spotkaniu z niejakim Sumlińskim pod tytułem "Porozmawiajmy o … żydach".
Sporo na ten temat mówi się w sądzie w Warszawie, gdzie trwa proces Grzegorza Brauna, który się stawił z gronem zwolenników, w tym z trzema posłami.
Prokurator wnioskował o niejawność procesu. - Talmudyczny sposób postępowania. Ci, którzy tu zeznają, mają obowiązek kłamać, jeśli oskarżony jest goj. Ale szeroki front gaśnicowy zwycięży – krzyczał poseł Skalik. Relacjonujemy te bulwersujące wydarzenia.
Ponieważ prezydent Nawrocki zablokował plan natychmiastowego dozbrojenia Polski, tym bardziej ciekawie (ktoś mógłby powiedzieć - niepokojąco) brzmią doniesienia z wojen. Chciałbym podziękować prezydentowi za dodatkowy dreszczyk emocji.
Nasza specjalistka od Bliskiego Wschodu Marta Urzędowska komentuje słowa Benjamina Netanjahu o satysfakcji z przyprowadzenia Irańczyków do wodopoju i rozczarowaniu, że nie chcą pić. Wodopój to w jego metaforze śmierć przywódcy Iranu Alego Chameneiego, a odmowa picia to brak rewolucji na ulicach irańskich miast. W związku z tym
premier Izraela zapowiada zabicie kolejnego Chameneiego, następcy ojca, może to ich przekona do picia. W kulturach łowieckich wodopój był dobrym miejscem do polowania. Michał Kokot pisze o nasileniu ataków Iranu na cieśninę Ormuz, minowaniu tej niegdyś tłocznej przeprawy i stracie kosztownego samolotu wojskowego przez Amerykanów.
Nic dziwnego, że naczytawszy się o wojnach, broni i bajdurzeń brunatnych posłów Brauna, chciałem się przenieść. Z pomocą nadciągnął Franciszek Badziak. Zaczął swój tekst następująco: "Kto by nie chciał wznieść się ponad sznur samochodów w porannym korku albo
tak po prostu - jak ptak - swobodnie polatać nad miastem?"Ja bym chciał. Tylko dlaczego nad miastem? Dlaczego nie odlecieć jak ptak w odległe strony? Te marzenia mogą niebawem się spełnić – pisze nasz autor. Pytanie brzmi, dlaczego trzeba aż tak długo czekać?