Polacy są tak zdezorientowani, że rezygnują z zakupów nowych źródeł ogrzewania.
Po surowej zimie witamy wiosnę z cieńszymi portfelami.
Koszty ogrzewania były statystycznie najwyższe od czasu kryzysu energetycznego z 2022 r. Zamiast chwili oddechu, w związku z wojną w Zatoce Perskiej są obawy o kolejną falę podwyżek i pytania, jak i czym się ogrzewać, żeby nie przepłacić. W 2022 r. Polacy dosłownie rzucili się na pompy ciepła i założyli ich wtedy ok. 200 tys. A dziś? Co dziś jest optymalnym rozwiązaniem? Pompa ciepła? Gaz? Ani pompa, ani gaz, tylko miks? Dezorientacja jest tak duża, że
widać wyraźnie trend rezygnacji z wymiany źródła ciepła, o czym więcej pisze Ireneusz Sudak.
Ceny energii to trudny temat także dla decydentów. Dziś mają rozmawiać o nich przywódcy Unii Europejskiej podczas
szczytu w Brukseli. Tę dyskusję może zdominować kwestia reformy systemu ETS (
jeden z głównych zarzutów ze strony krytyków jest taki, że ETS "podnosi" ceny energii, choć rzeczywistość nie jest aż tak prosta).
U podłoża tego mechanizmu - to opłaty za prawo do emisji CO2 - leży
moralnie słuszna zasada "zanieczyszczający płaci", ale fala niezadowolenia z ETS rozlewa się coraz szerzej. Polska jest w gronie 10 sygnatariuszy listu do szefowej KE Ursuli von der Leyen w sprawie rewizji ETS. Ich zdaniem system stał się "egzystencjalnym zagrożeniem" dla wielu strategicznych sektorów przemysłu europejskiego.
Czy Komisja Europejska może przyjąć ten punkt widzenia - o tym również pisze Ireneusz Sudak.