„Tommy Shelby wraca z wygnania” – donosi Maja Staniszewska. W piątek w Netfliksie premierę miała filmowa kontynuacja serialu „Peaky Blinders”.
Opowieść o rodzinie Shelbych, gangsterach z Birmingham budujących kryminalne imperium w międzywojennej Wielkiej Brytanii, w pierwszym sezonie mnie porwała. Z każdym kolejnym nasza relacja stawała się chłodniejsza.
Ale kilka elementów działało równie dobrze, co na początku: otwierająca każdy odcinek piosenka Nicka Cave’a, charyzma wcielającego się w głównego bohatera Ciliana Murphy’go. I akcent z Birmingham, który przez Anglików długo uważany był za paskudny, a dzięki serialowi stał się seksowny.
Można na serial narzekać, ale nie da się zaprzeczyć: „Peaky Blinders” to fenomenem na skalę światową. Wpływy Shelbych sięgają od Afganistanu po walczącą Ukrainę. Jak?
Polecam fascynujący tekst Mai. Jeśli gangsterzy z Birmingham to nie państwa bajka, może zainteresuję państwa wizytą w warszawskiej filharmonii?
W niedzielę rozpoczął się tam Wielkanocny Festiwal Ludwiga Van Beethowena. Potrwa do Wielkiego Piątku, czyli 3 kwietnia. Festiwal zakończy „Pasja według św. Łukasza” Krzysztofa Pendereckiego. Na co szczególnie warto się wybrać w tym roku,
podpowiada Anna S. Dębowska. A od siebie do poleceń dorzucę dwie wystawy: monumentalne abstrakcyjne malarstwo Julie Mehretu w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i wystawę „Ewa Partum: Contemplating Art, Contemplating Love” w MOCAK-u.
Pionierka sztuki konceptualnej i feministycznej w Polsce w środę kończy 81 lat. - Nigdy nie zabiegałam o akceptację, ufałam swojej intuicji. Wierzyłam w to, co robię, uważałam, że jestem na dobrej drodze –
mówi w wywiadzie dla „Wyborczej”.Pani Ewie Partum życzę wszystkiego najlepszego. Nam wszystkim – poczucia, że też jesteśmy na dobrej drodze.