Na debiut w newsletterze dla Państwa trafił mi się dzień fartowny i niefartowny jednocześnie.
Fartowny, bo Wielki Piątek, gdy jesteśmy już w pół kroku do świąt, a my, związani z gazetą - czytelnicy, autorzy, redaktorzy - oraz politycy, spekulanci i wszyscy gotowi dla swoich celów zachwiać naszą małą stabilizację. Więc owszem, mamy newsy polityczne, jak ten,
że ludowcy wreszcie przestali lawirować i jasno ogłosili, po której są stronie: "Będziemy przekonywać tych wyborców PiS, którzy są konserwatystami, a boją się radykałów".
Mamy newsy ze świata, jak ten o kompromitującej wpadce Trumpa, który na spotkaniu wielkanocnym oznajmił – wyborca MAGA z Pasa Rdzy lubi to –
że rząd nie może zajmować się opieką zdrowotną i społeczną, bo "prowadzimy wojny", a one są ważniejsze.
Oba optymistyczne. Ale generalnie niewiele się dzieje na żadnym froncie, od SAFE po edukację zdrowotną chwilowe zawieszenie broni i można napisać o czymś pozytywnym.
A niefartowny, bo nic się nie dzieje, nawet Przemysław Czarnek z Romanem Giertychem przestali dokładać do pieca. Więc o czym tu napisać, aby nie było nużąco, a angażująco?
Na przykład o Włodzimierzu Czarzastym. Ale nie dlatego, że jest politykiem – choć przydałoby się jeszcze parę osób, które z takim wdziękiem sypałyby piach w tryby prezydenta – tylko dlatego, że jest coraz rzadszym gatunkiem polityka intelektualisty, który ma do powiedzenia coś więcej niż przekaz dnia. Po lekturze jego świątecznego eseju o stanie świata jeszcze lepiej rozumiem, czemu lider Nowej Lewicy i marszałek Sejmu tak wszystkich ekscytuje.
W tekście dla " Wyborczej"
marszałek Sejmu daje popis wnikliwości, znajomości procesów politycznych i horyzontów geopolitycznych, jakich mogą mu pozazdrościć prezydent z kandydatem PiS na premiera.
"Trudno powiedzieć, jaka jest strategia USA wobec Iranu. Wiemy, czego chce Izrael. Gdy mocarstwa i supermocarstwa próbują dzielić świat na podległe sobie strefy wpływów, państwa średnie muszą zewrzeć szeregi. Polska powinna mieć ambicje bycia jednym z liderów UE. Unia jest słaba, stara, przeregulowana... - skończmy z tą gadaniną. Wciąż jest bezkonkurencyjnym miejscem do życia, nie tylko dziś, ale w całej historii cywilizacji" – psuje humor pomagierom Putina Włodzimierz Czarzasty.
Tylko przeczę sam sobie, bo obiecywałem eskapizm, a Czarzasty dotyka tego wszystkiego, co szarpie nam nerwy. A w dodatku, jakby pytań "Jak żyć?" było mało, marszałek Sejmu dołożył kolejne.
Mianowicie: Czy za rok jesienią głosować, z zaciśniętymi zębami, na samozadowolonych aparatczyków KO? Bo dzięki Czarzastemu pojawiła się centrolewicowa opcja, która nie pozostawi takiego niesmaku, jak głosowanie na Razem.
A może jednak na KO? Bo zbiegiem okoliczności na łamach gości drugi tego intelektualnego kalibru i politycznej biegłości lider.
- Nawet jeśli USA zostaną w NATO, to ich zaangażowanie w dwie wojny jednocześnie: na Bliskim Wschodzie i nie daj Boże na Tajwanie, osłabi go. Stany zostaną pozbawione potencjału politycznego i militarnego –
szef MSZ Radosław Sikorski zaczyna z grubej rury, ale zupełnie poważnie. Choć Arkadiusz Gruszczyński rozmawia z nim tuż po prima aprilis.
Lecz Sikorski nie ogranicza się do tu i teraz. Kreśli, ewidentnie zaszywając w niej ostrzeżenia, szerszą ustrojową perspektywę.
- Po odzyskaniu niepodległości byłem zwolennikiem systemu prezydenckiego, ponieważ uważałem, że potrzebujemy silnej władzy, która przeprowadzi niezbędne reformy. Dzisiaj widzimy, że systemy prezydenckie na obszarze byłego Związku Radzieckiego przepoczwarzyły się w dyktatury – analizuje prawdopodobny rywal Karola Nawrockiego za cztery lata.
A miało nie być o polityce. Mówisz i masz. Pora wprawić w błogostan.
"
Bez Bacha Bóg byłby postacią drugorzędną" – cytuje Michał Cichy w "Ale Historii" Emila Ciorana i rozwija: "Jego muzyka kontaktuje współczesnego człowieka z wielką epoką chrześcijańską".
Więc: wszystkiego dobrego, w tym dobrej lektury na finisz Wielkiego Postu i Wielkanoc. A więcej o miłości, nauce i sztuce przeczytacie państwo na Wyborcza.pl jutro.