Najważniejszy test Donalda Tuska
W przeddzień głosowań nad wotum nieufności nie ma ważniejszego tematu niż pytanie, czy koalicja przetrwa czwartkowe liczenie szabel. Problem w tym, że samo obronienie ministerek klimatu i zdrowia – Pauliny Hennig-Kloski i Jolanty Sobierańskiej-Grendy – nie rozwiąże problemów Donalda Tuska. Bo prawdziwy test, jaki przed nim stoi, nie polega na policzeniu szabel – to wypadnie jutro dla premiera pozytywnie. Problem jest inny: koalicja Tuska z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz już nie zatrybi. Tylko czy premier zerwie plaster od razu, czy będzie jednak hodował problem?
Na czym polega problem szefa rządu z liderką Polski 2050 – opisuje dziś na rp.pl Michał Kolanko. Pełczyńska-Nałęcz rzuciła Tuskowi rękawicę, zgłaszając własny pomysł podwyższenia drugiego progu podatkowego. Pomysł, dodajmy, jak najbardziej zgodny z przedwyborczymi obietnicami samej KO, która obiecywała nawet więcej i dla większej liczby podatników – podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł. Ale dziś, gdy rząd musi walczyć z deficytem i nie starcza nawet na ochronę zdrowia, taka koalicyjna niesubordynacja może poważnie nadszarpnąć wizerunek premiera. Bo to na Tuska spadnie odium blokowania inicjatywy Pełczyńskiej-Nałęcz.
Szefowa Polski 2050 nie odpuści, bo nie ma nic do stracenia – dalsze trwanie w rządzie, w którym żadnej z własnych obietnic nie może zrealizować, kompletnie jej się nie opłaca. Odejść też nie ma gdzie. Chce więc zostać męczenniczką w walce o interes klasy średniej. I zrobi to tak czy siak: jeśli zostanie dziś wyrzucona z koalicji, a jej partia doszczętnie rozbita przez Tuska, albo jeśli premier ją w tej koalicji zostawi i będzie mogła naciskać dalej, przedstawiając kolejne inicjatywy w roli wewnętrznej opozycji. A Donald Tusk zostanie jej zakładnikiem.