Ministry zdrowia oraz klimatu i środowiska zostają. Problemy w koalicji też
Politycznemu rytuałowi stało się zadość. Wilczym prawem opozycji jest domagać się odwołania poszczególnych członków rządu. Obowiązkiem koalicji rządzącej jest wszystkich ministrów – nawet tych, którzy sprawiają kłopoty, albo nie rozwiązują istniejących – bronić. Bo odrzucenie wotum nieufności wobec ministry zdrowia nie zasypuje dziury w budżecie NFZ ani monstrualnych kolejek do specjalistów. Tak samo jak ocalenie stanowiska przez ministrę klimatu i środowiska nie sprawia, że znikają problemy wdrażanego w bólach systemu kaucyjnego, problemy z programem „Czyste powietrze” czy szerzej napięcia w koalicji.
Po głosowaniu premier Donald Tusk ogłosił jedność w koalicji, choć jeden poseł Polski 2050 głosował za odwołaniem Pauliny Hennig-Kloski. Ale Bartosz Romowicz deklarował wcześniej, że będzie głosował za wnioskiem opozycji, głównie po to, by sprawa wyglądała bardziej dramatycznie. Ostatecznie jednak premier Donald Tusk może wyjechać na majówkę wiedząc, że jest liderem większości, że jego partia ma największe poparcie w Polsce i wygrałaby kolejne wybory. Ale by rządzić, potrzebuje koalicjantów. Zarówno w tym Sejmie, jak i w przyszłym. I to jest największa kwadratura koła, z jaką będzie się musiał w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy zmierzyć. Jak śpiewał Kazik: ni nam samym, ni we dwoje zostać nam…