Moja strategia przetrwania w społeczeństwie polegała na wyparciu i na graniu przed samą sobą. Po pierwsze, nic o tym nie mówisz, zachowujesz się w taki sposób, jakby nic się nie stało. Wyobrażałam sobie, że jestem bohaterką filmu albo dziewczyną z okładki kolorowego magazynu.
Kiedy on zachoruje, dbam, żeby niczego mu nie brakowało, opiekuję się najlepiej, jak potrafię. Zawsze na pierwszym miejscu stawiam jego, nie siebie. Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie.
To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.