Magyar dla „Rzeczpospolitej”: Po wojnie UE wróci do gazu z Rosji
Przez lata Viktor Orbán udowadniał Europie, że można jednocześnie być w Unii i prowadzić politykę całkowicie wbrew jej głównemu nurtowi. Dziś władzę na Węgrzech przejął Péter Magyar – polityk, który chce odbudowy relacji z Polską, odblokowania funduszy europejskich i rozliczenia systemu Orbána. Ale jednocześnie nowy premier Węgier mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” coś, czego wielu europejskich polityków raczej głośno nie wypowiada: po zakończeniu wojny Unia wróci do rosyjskiego gazu, bo wymuszą to konkurencyjność gospodarki i geografia.
Nie odczytuję tego jako głosu prorosyjskiego. To raczej zapowiedź politycznego realizmu, który coraz mocniej przebija się w Europie. Magyar pozostaje twardo antyputinowski, ale równocześnie przypomina, że ceny energii, położenie geograficzne i interes gospodarczy nie znikają wraz ze zmianą politycznych deklaracji.
I być może właśnie to jest dziś najważniejszy sygnał płynący z Budapesztu: Europa wchodzi w epokę, w której polityczny idealizm coraz częściej będzie zderzał się z ekonomiczną rzeczywistością. Trudno o bardziej wyrazisty dowód, że kończy się czas prostych politycznych etykiet.
Bo Magyar nie jest ani „drugim Orbánem”, ani liberalnym idealistą. Jest politykiem nowej Europy Środkowej – bardziej prozachodniej, ale równocześnie brutalnie pragmatycznej. Rozmowa Michała Szułdrzyńskiego i Jędrzeja Bieleckiego z Péterem Magyarem pokazuje, że przyszły spór w Europie może nie przebiegać już między Wschodem a Zachodem, lecz między polityką wartości a polityką kosztów.