Ta kobieta jest jak słynna strzelba na ścianie u Czechowa. Tylko raczej Sharps albo Winchester, a nie rosyjski karabin Berdana. Sama jej obecność na ekranie to gwarancja, że zaraz coś wypali albo wybuchnie komuś w twarz.
Grana przez Angielkę
Kelly Reilly wspaniała Beth Dutton w serialu
"Yellowstone" to najlepiej napisana kobieta w telewizji ostatniej dekady. Toksyczna, lekko psychopatyczna, a przy tym niepokojąco ludzka. W jednej scenie jest elegancką kobietą biznesu, w następnej rozbija komuś butelkę na głowie za to, że krzywo na nią spojrzał lub powiedział o jedno słowo za dużo. Czasami szlachetna, czasami mściwa i dziecinna – wybuchowa mieszanka emocji, impulsywnej energii, kobieta, którą łatwo jest znienawidzić od pierwszego wejrzenia. A jeszcze łatwiej się w niej zakochać.
– Beth jest dzika. Każdy chciałby mieć w sobie, choć odrobinę takiej nieobliczalności – mówiła
w rozmowie z Joanną Wróżyńską Kelly Reilly."Yellowstone", licząca pięć sezonów opowieść o ranczerach z Montany, którą wymyślił
Taylor Sheridan, dobiegła końca. Teraz główni gracze tej historii wracają w spin-offach – produkcjach kontynuujących ich historie z dala od głównej fabuły. Niedawno premierę miał nędzny
serial "Marshals: historia z Yellowstone", gdzie solo i z wyraźną zadyszką swoje wątki ciągnął Kayce Dutton – młodszy brat Beth.
Od dzisiaj można oglądać "Ranczo Duttonów", w którym starsza Duttonówna idzie na swoje. Po wydarzeniach z "Yellowstone" i śmierci ojca, Johna Duttona
(wspaniały jako makiaweliczny ranczer Kevin Costner), Beth i jej ukochany Rip (Cole Hauser), facet od czarnej roboty, próbują ułożyć sobie życie w Montanie.
Ale już w pierwszym odcinku pożar połyka ich majątek – tracą wszystko, na co tak ciężko pracowali. I za co zabijali. Wciąż lekko osmaleni podejmują decyzję: kupią ranczo w Teksasie i tam zaczną od nowa.
Czy im się uda? I jak kobieta-destrukcja z "Yellowstone" wypada w swoim własnym serialu?
Więcej na wyborcza.pl.