Deszcz jest potrzebny rolnikom, to oczywiste. Cieszy też na pewno działkowców i szczęściarzy posiadających ogródki. Ale czy deszcz może się do czegoś przydać zwykłemu mieszczuchowi? Ależ oczywiście!
Gdy aura nie sprzyja spacerom/rowerom/rolkom/plażowaniu (niepotrzebne skreślić), mieszczuch ma czas na czytanie.
„Czytasz nas i lepiej się czujesz” – konstatuje bardzo prawdziwie pisarz Maciej Siembieda w rozmowie z kolegą po fachu Wojciechem Chmielarzem.Na wieczór pod kocykiem Marta Górna poleca najnowszy kryminał Elly Griffiths o przygodach inspektor Harbinder Kaur.
„Griffiths doskonale wie, jak żonglować wątkami i jak wyprowadzić czytelnika w pole” – zachwala Górna.
Czyli w czasie deszczu mieszczuch nie musi się nudzić. A jeśli jest grzybiarzem, to może zacierać ręce, bo wiadomo, co rośnie po deszczu.
Grzybiarze spod Łodzi donoszą, że są już kurki i koźlarze, więc w niedzielny poranek koszyk do ręki, kalosze na nogi i marsz do lasu.
Uwaga! Zaczął się nie tylko sezon na grzyby, ale też na kleszcze.
„Mitem jest, że do zakażenia dochodzi wyłącznie w wybranych obszarach kraju lub tylko w lasach” – przypomina w tekście Katarzyny Staszak dr Barbara Czech-Szczapa.
Miłej deszczowej niedzieli!