Policjant nie mógł przesłać dokumentu w odpowiednim formacie, więc śledztwo utknęło. Giełda czekała na kolejne pismo, gdy wiadomo już było, gdzie są pieniądze pani Katarzyny. Jej los może podzielić każdy z nas, ale w szczególności ci, którzy zainwestują w kryptowaluty.
Opisany przez nas przypadek pokazuje, że w przypadku oszustwa z wykorzystaniem kryptowalut ofiara przegrywa dwa razy: raz, gdy daje się wciągnąć w wyrafinowaną grę, mającą na celu wyłudzenie pieniędzy, a drugi raz, gdy próbuje walczyć, idzie do prokuratury, ale ma poczucie, że wali głową w mur.
Zachęcamy do przeczytania całej historii naszej bohaterki na łamach Wyborczej.biz, dla przestrogi.