Nie każdy lekarz musi jeździć Porsche
Od kilku dni uwaga opinii publicznej koncentruje się na 28-letnim medyku z Warszawy, który w ubiegłym roku zarobił 1,6 mln zł. Kwestia wynagrodzeń lekarzy nieodmiennie budzi emocje, ale zarobki siedmiocyfrowe, których nie uzasadniają posiadane kompetencje, ani doświadczenie, za to umożliwia je stosowne zaplecze polityczne, to temat na przegrane wybory. Na razie rząd przyspieszył prace nad przepisami, które mają umożliwić monitorowanie zarobków medyków po numerze PESEL, a na horyzoncie jest powrót do dyskusji o limicie wynagrodzeń lekarzy.
Nie mniejsze emocje niż wysokość zarobków budzi kwestia wykonywania zawodu lekarza przez medyków spoza UE, którzy otrzymali takie prawo w trybie uproszczonym i bez potwierdzania znajomości języka polskiego. W ubiegły czwartek prezydent Karol Nawrocki zanegował przedłużenie o rok terminu na złożenie stosownego certyfikatu językowego przez takie osoby. To słuszna decyzja, zważywszy na statystyki, z których wynika, że lekarze z Ukrainy i Białorusi mają kłopot z weryfikacją wiedzy na ścieżce Lekarskiego Egzaminu Weryfikacyjnego. O tym, jaka jest jego zdawalność piszemy w "Rzeczpospolitej".
Zapraszamy do lektury!