Czy Szpital Południowy i Bąkiewicz staną się politycznym złotem
Szpital Południowy w Warszawie stał się najsłynniejszym szpitalem w Polsce. Nie dość, że pracujący tam lekarz i radny KO niezbyt legalnie zarabiał krocie, to jeszcze według portalu Zero pacjenci mniej lub bardziej związani z obecną ekipą rządzącą byli tam lepiej traktowani. Czytaj: obsługiwani poza kolejką, szybko i skutecznie, w VIP-owskim saloniku. Do sprawy ostro – na razie w wymiarze werbalnym – odniósł się Donald Tusk: „Oczekuję od tych, którzy odpowiadają za ten szpital, od samorządu warszawskiego też precyzyjnej informacji. Te bulwersujące informacje o saloniku VIP dla jakichś polityków (...) to musi być wyjaśnione do samego spodu”. Wyjaśnienie wyjaśnieniem, ale mleko się rozlało i polityczny kłopot dla koalicji może być gigantyczny. Służba zdrowia to przecież dla Polaków temat numer jeden. A Szpital Południowy może stać się politycznym złotem dla opozycji.
Pytanie, czy takim politycznym złotem będzie dla prawicy Robert Bąkiewicz po swojej berlińskiej eskapadzie. Zwłaszcza, że Bąkiewicz podczas swojej akcji użył krzyża. „Krzyż jest dla chrześcijanina znakiem najważniejszym. To znak solidarności Boga z człowiekiem, wyraz wiary. Nie wolno pozwalać, by przekształcał się w neopogański, narodowy totem – jak stało się w czasie berlińskiej akcji Roberta Bąkiewicza” – pisze Tomasz P. Terlikowski. Do tej uwagi chyba niczego już dodawać nie trzeba.