Choć statystyki nie zmieniają się znacząco od 20 lat (w Polsce pijemy średnio około 12 litrów spirytusu rocznie), mam wrażenie, że wszyscy naokoło mnie nagle przestali pić. Jak to możliwe?
Dorota Peretiatkowicz, socjolożka, współorganizatorka Sober Festival, imprezy promującej styl życia bez alkoholu i innych substancji odurzających, w rozmowie z Dominiką Tworek zwraca uwagę na to, że alkohol, który był elementem polskiej kultury, dziś stał się elementem kulturowej wojny. Strona lewicowa krytykuje jego spożywanie i go ogranicza, strona prawicowa zaciekle go broni. Pytanie „pić czy nie pić” stało się wyznacznikiem naszej tożsamości, przynależności klasowej, wyznawanych wartości. Wyraźnie mniej piją młodzi. To cieszy, ale czy naprawdę żyją w trzeźwości? Czy nie jest tak, że po prostu wybierają inne substancje? Ludzkość, jak wiadomo, od zawsze zażywała środki zmieniające świadomość. Więc jeśli nie alkohol, to co?
„Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn jest nieuniknione. To pierwszy krok, ale konieczne będzie także podnoszenie wieku emerytalnego” –
twierdzi prof. Irena E. Kotowska, demografka, w rozmowie z Joanną Biszewską. I choć wiele osób na takie słowa reaguje alergicznie, musimy zmierzyć się z faktem, że rośnie liczba osób w wieku emerytalnym, a maleje tych, którzy są w wieku produkcyjnym. Profesor namawia nas do dłuższej pracy, odwołując się do międzypokoleniowej solidarności. Wygląda na to, że nie będziemy mogli przejść na emeryturę w wieku lat 60 czy 65 tak jak nasi rodzice i kolejne 25 przesiedzieć na działce ROD. Gospodarka tego nie wytrzyma. Zresztą, przesuwa się próg starości i coraz więcej osób chciałoby pracować tak długo, jak tylko będzie to możliwe, o ile oczywiście praca jest dla nich przywilejem i pasją. Co jednak, jeśli jest raczej udręką i mordęgą? A w domu czekają 80-letni rodzice, którymi ktoś musi się zająć, a zajmuje się wciąż najczęściej córka? Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji odlicza dni do emerytury i nie ma siły myśleć o „międzypokoleniowej solidarności”.
Wreszcie!
Sejm przegłosował zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach, a także w przedszkolach, bo nawet już tam pojawił się ten problem. Za uchwaleniem nowelizacji ustawy Prawo oświatowe głosowało aż 420 posłów, tylko sześciu było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu. Miejmy tylko nadzieję, że przepis nie będzie martwy, że nauczyciele nie będą zbyt często uznawać, że urządzenia są niezbędne do realizacji materiału… Na pewno wyjdzie to naszym dzieciom na zdrowie i pozwoli budować lepsze relacje z rówieśnikami w realnym, a nie cyfrowym świecie. Przynajmniej w szkole.