- Mamy odwagę, cierpliwość i wizje, wiemy, jak mocno zmienia się polskie społeczeństwo. Więc propozycje dla niego nie mogą być anachroniczne, trącić myszką -
podkreśla Mateusz Morawiecki, który z grupą około 40 polityków został usunięty z PiS.
To efekt trwającego od miesięcy konfliktu w partii Jarosława Kaczyńskiego. Rozmowa ostatniej szansy w czwartek nic nie dała – stronnicy Morawieckiego nie ulegli i nie podpisali lojalek, że będą działać jedynie w PiS i porzucą stowarzyszenie Rozwój Plus.
- Moment jest ważny, około trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa w partii. We wtorek będzie komitet polityczny, który przyjmie ten fakt do wiadomości –
stwierdził dziś w samo południe Kaczyński, gdy ogłaszał wyrzucenie Morawieckiego i jego frakcji z PiS. - Sprawa jest związana ze stowarzyszeniem, ale też propozycją, by podzielić naszą partię. Nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej jak na taką inicjatywę - dodał.
"Czwartkowe zdjęcie na X pokazujące Kaczyńskiego, jak podpisuje dokument potwierdzający, że jest lojalny wobec własnej partii, to przygnębiający widok. Bo jeżeli Kaczyński musi deklarować lojalność wobec prezesa PiS, czyli wobec samego siebie, to znaczy, że już tylko jego ambicje się dla niego liczą" –
komentuje Agnieszka Kublik.
Przypominamy też grzechy Kaczyńskiego z przeszłości. Umarzając sprawę "dwóch wież", prokuratura zakończyła także sprawę słynnej koperty z 50 tys. zł, którą prezes PiS miał przekazać byłemu księdzu Rafałowi Sawiczowi za jego podpis. "Takie zachowanie choć samo w sobie nieetyczne, nie stanowi przestępstwa" - czytamy w uzasadnieniu prokuratury.