​

​

​

Roman powiedział podczas Q&A cztery słowa:

„Jestem na minusie”.

Portfel nie dawał oczekiwanego wyniku, więc zgaduję, że obok niego pojawiła się zabawa na CFD.

To częsty mechanizm: skoro dotychczasowa strategia stoi, próbujemy odzyskać dynamikę większym ryzykiem.

Myślimy, że dolejemy oliwy do ognia, ale...

co, jeżeli portfel nie potrzebuje dźwigni — a wyłącznie czasu oraz właściwej tezy?

​[ZOBACZ NAGRANIE Q&A]​

Nie znam wszystkich transakcji Romana.

Nie wiem, które dokładnie pozycje dały mu stratę ani w którym momencie zaczął używać kontraktów CFD.

Ale sam schemat widziałem już dziesiątki razy.

Najpierw inwestor kupuje kilka spółek.

Przez rok albo dwa nie dzieje się nic spektakularnego.

Jedna pozycja lekko rośnie.

Druga stoi.

Trzecia spada.

Cały portfel drepcze w miejscu.

I wtedy zaczynają pojawiać się pytania:

– Może wybrałem niewłaściwe spółki?

– Może powinienem częściej nimi rotować?

– Może trzeba łapać krótsze ruchy?

– Może bez dźwigni po prostu nie da się osiągnąć dobrego wyniku?

Problem, który początkowo dotyczył braku odpowiedzi…

zaczyna być „rozwiązywany” większym ryzykiem.

Pojawiają się CFD.

Krótkoterminowe transakcje.

Próby odrobienia wcześniejszych strat.

Pozycje otwierane nie dlatego, że stoi za nimi określony proces…

ale dlatego, że na wykresie wreszcie coś się dzieje.

Być może Roman nie potrzebował instrumentu, który szybciej zarabia.

Być może potrzebował najpierw wiedzieć:

Czy jego obecne pozycje rzeczywiście przestały wykonywać swoją pracę — czy jeszcze jej nie rozpoczęły?

To są dwie zupełnie różne sytuacje.

A bez właściwego kontekstu wyglądają na rachunku niemal identycznie.

Po roku: +2%

W 2018 roku nie zaczęliśmy od pytania:

„Która spółka technologiczna urośnie najbardziej?”

Zaczęliśmy od szerszego procesu.

Zapotrzebowanie na moc obliczeniową miało rosnąć.

Coraz większe zbiory danych wymagały coraz lepszych układów.

A dwa potencjalne wąskie gardła całej rewolucji były widoczne już wtedy:

– przepustowość chipów,

– oraz pamięć niezbędna do przetwarzania i przechowywania danych.

Dlatego do naszego inauguracyjnego portfela trafiły między innymi:

– Nvidia,

– AMD,

– Micron Technology.

Rok później zeszliśmy o warstwę głębiej i dodaliśmy firmy dostarczające urządzenia potrzebne do produkcji coraz bardziej zaawansowanych półprzewodników:

– Lam Research,

– Applied Materials.

Czy w 2018 roku przewidzieliśmy dokładną skalę późniejszego boomu AI?

Nie.

Nie musieliśmy.

Potrzebowaliśmy znaleźć proces, w którym:

– potencjalny wynik był wielokrotnie większy od możliwej straty,

– a ryzyko można było ograniczyć odpowiednią wielkością pozycji.

Bo właściwy position sizing działa w bardzo prosty sposób:

Ogranicza maksymalny wpływ błędu na portfel. Nie nakłada sufitu na potencjalny wynik.

Jeżeli pozycja ma wagę 5%, w skrajnie negatywnym scenariuszu nie stracisz więcej niż ta część portfela.

Jeżeli jednak proces okaże się znacznie większy, niż początkowo zakładałeś…

pozycja może urosnąć:

– pięciokrotnie,

– dziesięciokrotnie,

– dwudziestokrotnie,

– albo jeszcze mocniej.

I dokładnie to wydarzyło się w przypadku Microna.

Tyle że przez długi czas nie wyglądało to spektakularnie

W marcu pokazywaliśmy na naszym profilu, jak rozwijał się ten wynik:

​

Po pierwszym roku:

około +2%.

Czyli praktycznie nic.

Po pięciu latach:

około +26%.
Wszystkie wyniki publikujemy oficjalnie na stronie: https://mojplanb.pl/skutecznosc-analiz/

Wyobraź sobie, że przez pięć lat trzymasz spółkę i widzisz łącznie nieco ponad 20% wyniku.

W tym samym czasie:

– internet pokazuje Ci kolejne „pewniaki”,

– ktoś zarabia na chwilowej modzie,

– ktoś inny wrzuca screen z dźwigni,

– kolejny guru ogłasza nową rewolucję.

Bardzo łatwo wtedy uznać:

„To nie działa”.
„Kapitał jest zamrożony”.
„Trzeba poszukać czegoś szybszego”.

I właśnie w tym momencie inwestor zaczyna robić to, co prawdopodobnie zrobił Roman.

Kombinować.

Ale my nie trzymaliśmy Microna dlatego, że „wierzyliśmy bez względu na wszystko”.

Trzymaliśmy go, ponieważ proces nadal się rozwijał.

Popyt na moc obliczeniową rósł.

Znaczenie pamięci rosło.

Branża półprzewodników przechodziła przez kolejne fazy cyklu.

A główny powód posiadania pozycji nie został unieważniony.

Gorszy tydzień nie zmieniał tej tezy.

Słabszy kwartał również nie musiał jej zmieniać.

Cena przez długi czas mogła zachowywać się przeciętnie…

podczas gdy pod powierzchnią budował się proces, który później doprowadził do gwałtownego przyspieszenia.

Kilka miesięcy później wynik nie wynosił już +519%

Załączony wcześniej post pochodził sprzed kilku miesięcy.

Wtedy pokazywaliśmy, że po ośmiu latach Micron dochodził do około +938%, a po trwającej korekcie wynik wynosił około +519%.

Od tego czasu sytuacja rozwinęła się dalej.

Kiedy 6 lipca 2026 roku zredukowaliśmy pozycję, konkretne liczby wyglądały tak:

– otwarcie: 11 stycznia 2018 roku,

– cena wejścia: 43,84 USD,

– cena redukcji: 984,75 USD,

– całkowity ROI: +2146,24%,

– CAGR: 56,58%.

Czyli inwestycja, która:

– po roku miała około +2%,

– po pięciu latach około +26%…

ostatecznie przy redukcji dała ponad:

+2146%

To właśnie jest moment, w którym widać różnicę między:

„Nic się nie dzieje, więc szukam większego ryzyka”

a:

„Wiem, na co czekam i sprawdzam, czy moja pierwotna teza nadal działa”.

Ale przecież można było trzymać dalej?

Tak.

Micron nie przestał być dobrym biznesem tylko dlatego, że rozpoczęliśmy redukcję.

Popyt nie zniknął.

Wyniki nie musiały się nagle załamać.

Spółka mogła nadal korzystać z trendu AI i dalszych inwestycji w centra danych.

Tyle że po ruchu przekraczającym 2000% sytuacja była zupełnie inna niż po pierwszym roku.

Znaczna część pracy została już wykonana.

Oczekiwania rynku były znacznie większe.

Potencjalny dalszy wynik należało zestawić z ryzykiem oddania części ogromnego zysku.

Dlatego mocniejsza korekta nie krzyczała już automatycznie:

„Kupuj więcej”.

Stała się argumentem za rozpoczęciem tego, co nazywamy:

spijaniem śmietanki.

Nie sprzedawaliśmy dlatego, że pojawił się czerwony tydzień.

Redukowaliśmy dlatego, że:

– znaliśmy pierwotną funkcję pozycji,

– wiedzieliśmy, jaką pracę już wykonała,

– rozumieliśmy etap cyklu,

– i potrafiliśmy ocenić, że relacja potencjalnego dalszego wyniku do ryzyka zaczęła wyglądać inaczej.

I właśnie tego zabrakło Romanowi

Nie samej listy spółek.

Nie kolejnego instrumentu.

Nie większej dźwigni.

Zabrakło mu odpowiedzi na pytanie:

Czy brak wyniku oznacza, że należy coś zmienić — czy że trzeba pozwolić wcześniej określonemu procesowi się rozwinąć?

Bez tej odpowiedzi każdy okres stagnacji zaczyna wyglądać jak błąd.

Każda spółka, która akurat rośnie, wygląda jak lepsza okazja.

Każde CFD wygląda jak sposób na odzyskanie utraconego czasu.

A portfel zaczyna się zmieniać nie wtedy, kiedy zmienia się rynek…

tylko wtedy, kiedy inwestor traci cierpliwość.

AXIOM ALPHA nie eliminuje czekania.

Pomaga Ci wiedzieć, na co czekasz.

Dostajesz nie tylko konstrukcję oraz listę spółek, ale także:

– analizę szerszego cyklu,

– bieżący kontekst rynkowy,

– kwartalne przeglądy,

– aktualizacje tez,

– oraz sygnały kup, redukuj i sprzedaj.

Nie po to, żeby wykonywać transakcję co kilka tygodni.

Po to, żeby odróżnić:

– okres, który wymaga cierpliwości,

od:

– momentu, w którym pozycja wykonała już większość swojej pracy i warto rozpocząć zabezpieczanie wyniku.

Jeżeli nie chcesz rozpoznawać tej różnicy dopiero po fakcie, możesz wejść do AXIOM ALPHA tutaj:

​[WYBIERAM AXIOM ALPHA — 1297 ZŁ]​

​[WYBIERAM AXIOM ALPHA — 4 × 324,25 ZŁ, 0%]​

​

PS. Wieczorem wrócę do Tomasza z Poznania.

Ma 20 tys. zł, które może ponownie odłożyć w około rok.

Jego pierwszym pomysłem były jednak surowce i metale szlachetne.

Pokażę Ci prostą matematykę, która wyjaśnia, dlaczego przesadne bezpieczeństwo może być dla niego znacznie większym ryzykiem niż wydzielenie niewielkiej części portfela na asymetrię.

Jeśli nie chcesz otrzymywać ode mnie maili, zawsze możesz wypisać się z listy. UWAGA: jeśli jesteś naszym klientem, oznacza to że nie będziesz otrzymywać maili związanych z produktami, które zakupiłeś (i które nadal mogą być aktywne na Twoim koncie!). Możesz także edytować ustawienia otrzymywania wiadomości.

ŚW. Marcin 29/8, Poznań, Wielkopolskie 61-806